Ani się waż!

Gdy zaczynałam 11. tydzień, w poradach pod filmem-kalendarzem ciążowym (lektor: Krystyna Czubówna, dostępny na mamazone.pl, polecam) przeczytałam: „mamo, zważ się”.
Faktycznie do tej pory nie kontrolowałam wagi, bo nie miałam za bardzo jak i gdzie. Ale teraz już mogę, więc pełna obaw na niej stanęłam. Wow, właściwie tyle, ile było w sierpniu. Następnego dnia pomiar potwierdził się u lekarza, co oznaczało, że domowy sprzęt jest w miarę OK.
Od tej pory postanawiam ważyć się co tydzień. I tak na początku 12. tygodnia waga wskazała dokładnie tyle samo co poprzednio. Nieco to zaskakujące, bo właściwie nie kontroluję specjalnie zjadanych ilości, ale też nie powiem, żebym pochłaniała jakoś dużo, bo często apetytu na nic nie mam.

Cieszą mnie te wskazania, bo i tak jestem trochę za duża i szczególnie powinnam się pilnować, by przytyć minimalnie.
Moja mama w obu ciążach przybrała po 25 kg, rany boskie.

1 komentarz
  1. 30/10/2013

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.