Archiwum miesięczne:: Listopad 2013

Ciemna strona mocy, czyli trzewia

Kilka faktów z okazji ukończenia 18 tygodni. Czuję się świetnie, od samego początku zresztą, i naprawdę nie mam na co narzekać. Raczej staram się skupiać na wesołych okolicznościach przyrody (przyrody sensu stricto). Ale wyłania się kilka rzeczy, które nieco utrudniają codzienność. Ot, na przykład: ...Czytaj dalej

Liebster Blog Awards

Chyba jednak się nie wymigam. Zostałam trzeci raz nominowana do Liebster Blog Awards. Post ten napisałam już dawno, jednak utknęłam na wypisaniu 11 blogów, które czytuję, bo zwyczajnie tylu jeszcze nie czytywałam. A teraz przejrzenie nowości zabiera mnóstwo czasu. Wymówek więc brak. Dziękuję zatem ...Czytaj dalej

Autostradą po pączka

Taką sobie przerwę w siedzeniu przy komputerze robiłam. Pod kocykiem, w pozycji półleżącej, niemal usypiającej. Rozmyślałam o tym i o owym, a zwłaszcza o pączku z nadzieniem toffi, jaki produkowany jest każdej nocy w naszej cukierni w Łodzi. Czyli 200 km ode mnie. SMS ...Czytaj dalej

O smakach się nie dyskutuje

Obiecuję, że kiedyś poruszę inne tematy niż atrakcje gastryczne, ale jestem w fazie fascynacji, jak to w ogóle możliwe i o co właściwie chodzi z tymi zachciankami. Patrząc na nie z zewnątrz, można oczywiście tłumaczyć się burzą hormonalną, wzmożonym zapotrzebowaniem na konkretne składniki i ...Czytaj dalej

Historia pierwszej zachcianki

Doczekałam się nareszcie jakichś konkretów, bo do tej pory z braku mdłości i innych ciekawych przygód pierwszego trymestru musiałam uwypuklać drobnostki, żeby dodawać sobie ciążowego animuszu. Bo umówmy się, chodzące za mną przez 4 dni kotlety mielone i pryskające pod wpływem jednego pączka (no ...Czytaj dalej

Żur… żur… żurawina

Na żur przyjdzie jeszcze pora. I na zalewajkę, i barszcz czerwony. I na domowej roboty kapustę kiszoną też (oby jak najszybciej, bo mam ją pod powiekami i na końcu języka, i już przebieram nóżkami: tup tup tup). Tymczasem mamy ciąg dalszy medycyny naturalnej walczącej ...Czytaj dalej

Dziś na obiad była kukurydza

Nie wiem, jak wczoraj szacowaliśmy zapasy i na jakiej podstawie uznaliśmy, że przetrwamy dzisiejszy tesco-biedrono-lidlo-zamknięty dzień bez dodatkowych zakupów. Nie wzięłam pod uwagę, że znów na coś ochoty mieć nie będę. Od rana chodziły za mną owoce, co zaspokoiłam grejpfrutami. Z obiadem było gorzej, ...Czytaj dalej