Dziś na obiad była kukurydza

Nie wiem, jak wczoraj szacowaliśmy zapasy i na jakiej podstawie uznaliśmy, że przetrwamy dzisiejszy tesco-biedrono-lidlo-zamknięty dzień bez dodatkowych zakupów.
Nie wzięłam pod uwagę, że znów na coś ochoty mieć nie będę. Od rana chodziły za mną owoce, co zaspokoiłam grejpfrutami. Z obiadem było gorzej, bo dotarła do mnie potrzeba spróbowania własnej produkcji dżemu z kradzionych czarnych porzeczek, a zabrakło mąki na Tomkowe gofry. Poszukiwania mąki odkryły przed nami smutną prawdę, że nie mamy jednak z czego zrobić obiadu. Bo jajecznica nie, bo ryżu i tak nie ma, bo kiełbasy za mało, a omlet to bez sensu.
Wróciliśmy do swoich spraw, tzn. pracy (bo dziś w końcu można na spokojnie) i zapomnieliśmy o szalonych pomysłach obiadowych. Koło piątej jednak niespodziewanie odpuścił mi dżem porzeczkowy i z braku lepszych pomysłów zabrałam się za gary, obwieszczając:
— Gotuję obiad.
— Ooo, a co? — zabłysły oczy Tomkowi na myśl, że odkryłam coś obiadowego w szafkach (bo odkryłam, hłe, hłe).
— Popcorn.
— …

Skończyło się jednak na mobilizacji i zrobieniu czegoś-z-niczego i na popcornie na deser.

5 komentarzy
  1. 02/11/2013
    • 02/11/2013
  2. 02/11/2013
  3. 04/11/2013

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.