Kazanie

Pan doktor podczas ostatniej, słynnej już wizyty powitał mnie następująco:

— Proszę mi powiedzieć, że czuje pani ruchy dziecka.
— Nie czuję.
— To za 10 dni ma pani czuć!

Dobra no, to czuję.

Ale nie stało się to książkowo. Ani internetowo. Nie na spokojnie, wieczorem, na leżąco. Nie na lewym boku. Tylko wręcz odwrotnie: niespodziewanie, w ciągu dnia, gdy siedziałam przed komputerem i pracowałam. I nie żadne motylki, łaskotania, tylko kopniaki od razu.
Oczywiście po mojej stronie brzucha kopniaki, w które nasze dziecko musiało włożyć całą siłę swoich mięśni, są delikatnymi puknięciami.

To było kilka dni temu. A wczoraj zaczęłam czuć coś, czego nie da się opisać ani do niczego przyrównać. Może niektórzy nazwą to smyraniem, motylkami, ale to na pewno coś innego. Nie da się pomylić z niczym na świecie, a już na pewno nie z pracą jelit. Co tam się dzieje?! Fikolaki jakieś. Na razie bardzo rzadko, kilka razy dziennie, i jak przystawiam rękę, to wszystko ucicha.

Chcę więcej!

9 komentarzy
  1. 15/12/2013
  2. 15/12/2013
  3. 15/12/2013
  4. 16/12/2013
  5. 16/12/2013
  6. 16/12/2013
  7. 17/12/2013
  8. 18/12/2013
  9. 12/01/2014

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.