Bobas Lubi Wybór

Zapraszam na kolejny odcinek z serii przeteoretyzowana mama i jej dziwactwa. Porozmawiamy dziś o karmieniu, ale nie tym początkowym, mlecznym-bajecznym, tylko o etapie następnym. Karmienie interesuje mnie nie tylko jako prawie już mamę, ale także jako przyszłego neurologopedę od tych najmniejszych (a czasem jeszcze mniejszych) dzieci. Chwytam się różnych wiadomości w książkach, w sieci i powoli klaruję sobie, jak chciałabym, żeby to wyglądało — przynajmniej w naszym przypadku.
Wpadła mi jakiś czas temu w łapki książka z Mamanii (a jakże), Bobas Lubi Wybór. O ile mi wiadomo, jest to jedyna — obok książki kucharskiej tych samych autorek — publikacja w Polsce opisująca metodę BLW.

Czym jest BLW?

Wydawnictwo, chcąc zachować postać znanego skrótu, zdecydowało się na nazwę Bobas Lubi Wybór. Tak, to prawda, metoda jest o tym, żeby oddać bobasom możliwość decydowania o swoim karmieniu. Ale to nie wszystko. Angielskie rozwinięcie BLW (baby-led weaning) oznacza kierowane przez dziecko odstawianie od piersi — czyli coś więcej niż w polskim tłumaczeniu. A całość metody to dużo, dużo więcej niż jej obie nazwy.
W życiu każdej mamy każdego niemowlęcia przychodzi taki moment, w którym należałoby zacząć podawać maleństwu do jedzenia coś więcej oprócz mleka (obojętne: z piersi czy z butelki). WHO wskazuje, że powinno to stopniowo następować po 6. miesiącu życia. Zbiega się to mniej więcej z momentem, kiedy dziecko potrafi samo siedzieć, chwyta przedmioty i trafia nimi do ust, zaczyna gryźć zabawki i rozwija ruchy żujące żuchwy. Wtedy właśnie możemy wkroczyć z nowościami.

Wprowadzanie stałych pokarmów

Dzisiaj karmienie i żywienie niemowląt wydaje się ściśle kontrolowane przez lekarzy i innych specjalistów, a zapomina się o intuicji mamy i nieprzesiąkniętego żadnymi przekonaniami dziecka. BLW odwraca ten proces, uwagę skupia na dziecku i pomaga jego rodzicom zrozumieć różne mechanizmy i etapy. I tak na tę metodę trzeba spojrzeć: oczami dziecka; spróbować wejść w jego skórę i wyobrazić sobie, co może być dla niego przykre, a co świetną zabawą i okazją do poznawania różnorodności świata.

Koniec z papkami

Pierwszą zasadą, na której opiera się BLW, jest pominięcie etapu podawania papek łyżeczką. To budzi zarazem największe kontrowersje, ponieważ panuje przekonanie, że nie da się nakarmić dziecka bez łyżeczki.
Z punktu widzenia mechaniki karmienia konsystencja zmiksowanych pokarmów sprzyja wysysaniu ich z łyżeczki, a nie żuciu, oraz przenoszeniu ich na tył języka, gdzie na wszelkie grudki czyha odruch wymiotny. Tymczasem pozwalając dziecku na samodzielne jedzenie prawdziwie stałych pokarmów, ułatwimy mu naukę radzenia sobie z nimi. Ponadto stałe pokarmy ćwiczą funkcję przeżuwania, lateralizację języka (tj. pracę na boki, z przechodzeniem linii środka ciała oraz przemieszczanie pokarmów z jednej na drugą stronę jamy ustnej) oraz przesuwanie jedzenia w głąb jamy ustnej, wyciszając stopniowo i przesuwając odruch wymiotny do takiego momentu, w którym możliwe będzie normalne jedzenie. Jest to naturalny punkt rozwoju dziecka, jak raczkowanie i chodzenie. 
Dziecko ssąc pierś wykonuje ruchy podobne do żucia i samo kontroluje szybkość i ilość pobieranego pokarmu (z butelką jest nieco inaczej i to temat na oddzielny post), tymczasem wprowadzając łyżeczkę, robimy niepotrzebny krok w tył: odejmujemy potrzebę żucia i wprowadzamy własną kontrolę nad ilością zjadanego przez dziecko jedzenia.
Ciężko mi nazwać papki stałymi pokarmami. Ciało stałe to takie, które może wziąć do ręki, pomacać, poobracać. Stały pokarm można przeżuć. Papka zbliżona jest do pokarmów płynnych, choć zagęszczonych, ale do ciała stałego trochę jej brakuje. 

Zdarzały się w mojej praktyce logopedycznej dzieci z potężnymi zaburzeniami mowy, których rodzice przyznawali się, że podają im rozdrobnione jedzenie z obawy, że się maluchy zadławią. Cztero-, pięciolatki. Pewnie, że się zadławią, bo kiedy miałyby się nauczyć, jak bezpiecznie przeżuć i przełknąć pokarm? Mówi się, że żeby naprawić takie zaniedbania, potrzeba drugie tyle czasu, czyli nawet kilku lat pracy z nauką jedzenia.
Może nie dla wszystkich jest to takie oczywiste jak dla mnie, że te same mięśnie, których używamy do jedzenia, służą nam do mówienia. Może nie wszyscy wiedzą, że bez treningu mięśnie te nie będą prawidłowo pracowały. Dlatego teraz o tym mówię. Ot, taka dygresja skrajności.

Czasami i ja zjem lub napiję się jakiejś papki. Szczególnie ostatnio mam ochotę na miksowane w blenderze koktajle ze wszystkich owoców, jakie mam w domu. Pycha. Ale nie jem tak na co dzień i nie każdy posiłek. Czasami mam przecież ochotę zjeść samego banana, samo jabłko — w ich prawdziwej formie. BLW pozwala dziecku na odkrywanie właśnie tych prawdziwych postaci jedzenia, poznawanie różnorodności smaku, kontrolę wzrokową tego, co i ile zjada.
Dziecko nie lubi, jak robi się coś jemu i za nie. Postawmy się w sytuacji, kiedy siedzimy sobie w fotelu i nagle podchodzi do nas jakiś osiłek z łyżką nie wiadomo czego i wpycha nam ją do buzi. Nie ma czasu zastanowić się, co to jest, po co nam to daje, czy będzie dobre. I potem następna, i następna. 

Jak to ma wyglądać?

BLW stawia na prostotę. Rodzice zaczynają po prostu podawać dziecku to samo jedzenie, które oni zjadają. To samo i w tym samym czasie. Oznacza to więc wspólne posiłki i wymusza — co zresztą wszystkim wyjdzie na dobre — baczniejsze zwracanie uwagi na to, co się je. Choć metoda zakłada, że można dziecku podawać większość rodzajów jedzenia, to jednak obowiązują pewne ograniczenia — jest to jednak temat związany ściśle z żywieniem, a nie karmieniem dzieci, w książce sygnalizowany, ale nie dogłębnie. 
Można więc podawać posiłki dziecku, które siedzi przy stole razem z rodzicami, choć w specjalnym krzesełku z tacą, a można zacząć od sadzania go na kolanach i pozwolenia na wybieranie paluszkami jedzenia z talerza rodzica. Sposobów jest tyle, co rodzin, każdy na pewno wypracuje swoje metody. Grunt to uzbroić się w cierpliwość i odpuścić nieco własne oczekiwania.


Pułapki BLW

Wszystko wydaje się proste i logiczne, ale okazuje się, że na rodziców stosujących BLW czeka szereg trudności.

  • BLW jest bałaganiarskie. Tak, prawdopodobnie na początku miejsce, w którym jemy, wygląda jak po przejściu huraganu, a dziecko umorusane jest po pachy. Ale gdy patrzę na zdjęcia dzieci podczas jedzenia zgodnego z BLW, nie mogę się powstrzymać od uśmiechu z powodu wymalowanej na ich twarzach radości. Ono bowiem nie uważa, że to porażka, gdy upuści kawałek jedzenia, ani nie uzna za sukces trafienie brokułem do buzi. Dziecko sobie eksperymentuje. Wiadomo: brudne dziecko to szczęśliwe dziecko.  Resztę zostawiam rodzicom do opracowania. Niektórzy lubią warunki sterylne, innym nie przeszkadza marchewka na podłodze. Na pewno wymagana jest cierpliwość i umiejętność wzięcia 10 głębokich wdechów na uspokojenie.
  • Dziecko nie chce jeść i doprowadza rodziców do rozpaczy. Bo jakże to? Gotują, starają się, kupują najzdrowsze warzywa, najchudsze mięsko, a maluch nie chce i już. Po pierwsze należy pamiętać, że dla 6-miesięczniaka motywacja do wkładania jedzenia do buzi nie ma nic wspólnego z uczuciem głodu. Nie wie po prostu jeszcze, że te fajne rzeczy na stole służą do napełnienia brzuszka tak jak mleko. Najada się mlekiem, to po co jeszcze ma czymś innym? To wszystko przychodzi stopniowo: powiązanie jedzenia z zaspokajaniem głodu, uczuciem łaknienia i sytości. Na początku podajemy jedzenie nakarmionemu dziecku. Tak, nakarmionemu mlekiem — po to, żeby bez stresu mogło się pobawić i pobadać, co to w ogóle jest. Z czasem, gdy zacznie rozumieć powyższe zależności, przestanie domagać się tylu posiłków mlecznych, stopniowo najadać się stałymi pokarmami, aż w końcu uzna, że nie potrzebuje więcej mleka. I po to właśnie jest cała ta zabawa.
  • Gdy dziecko nie chce jeść, choć rodzice się tak bardzo starali, przychodzi pokusa, by namawiać malucha do zjedzenia. Tymczasem BLW bardzo wyraźnie podkreśla: ufamy dziecku, choćby nie wiem co. Ufamy, że samo wie, czego potrzebuje: czasem przez kilka dni może jeść w kółko jeden rodzaj, by zaraz odrzucić go definitywnie na rzecz czegoś zupełnie innego. Ufamy, że dziecko samo wie, ile potrzebuje: żaden maluch umyślnie nie zamierza się głodzić.  Zakładamy więc, że dziecko jest ekspertem w kwestii własnego żywienia. Pozwalając na samodzielne decydowanie o tych dwóch najważniejszych aspektach: co i ile, nie zaburzymy rozwoju kontroli łaknienia i unikniemy w przyszłości wielu problemów.

Podsumowanie

Nie sposób wyczerpać w tym miejscu wszystkich tematów dotyczących metody BLW poruszonych w książce. Pozostaje pytanie, czy takie wymysły są koniecznością, skoro miliony ludzi, w tym my sami, byliśmy karmieni papkami z łyżeczek i na ludzi wyszliśmy. Świetny argument, sama go przecież często używam (np. przy odrzucaniu kolejnych cudownych gadżetów). Pewnie, że można się obejść. Jasne, że nic się nie stanie, jeśli będziemy łyżeczką wrzucać w maluchy zmiksowaną marchewkę.
Ale może to jest wyjście dla rodziców, których dzieci skutecznie odmawiają tych łyżeczek, które trzeba zagadywać i zajmować uwagę książeczkami, żeby nie zauważyły, że oto leci leci samolocik?

Ja po przeczytaniu książki nigdy nie spojrzę na rozszerzanie diety dziecka jak na udrękę z pakowaniem w nie papek. Dla mnie BLW jest metodą prostą i zabawną; rozwijającą i zdrową. Mam wrażenie, że to jest tak oczywiste, że wszyscy już o tym wiedzą. Ale wiem, że nie wiedzą, kiedy czytam i słucham o problemach z karmieniem łyżeczką oraz sposobach i trikach, jak sobie to ułatwić. A może nie trzeba ułatwiać, może wyjście jest gdzie indziej, może zaufajmy dziecku.

Książkę polecam i tym już zachęconym, i tym, co się pukają jeszcze w czoło. Namawiać nikogo nie zamierzam, ale ja tam zawsze lubię wiedzieć, na co się decyduję, a z czego rezygnuję.

Czekam teraz do początku listopada na zderzenie tego, co przeczytałam i tego, co tu powypisywałam, z brutalną rzeczywistością. Kaman!

Książka:
Autor: Gill Rapley, Tracey Murkett
Tytuł: Bobas Lubi Wybór
Wydawnictwo: Mamania
256 str.

Okładka pobrana ze strony wydawcy: http://www.mamania.pl/ksiazki/bobas-lubi-wybor,15.

19 komentarzy
  1. 23/02/2014
    • 23/02/2014
  2. 23/02/2014
  3. 24/02/2014
    • 24/02/2014
  4. 24/02/2014
  5. 25/02/2014
  6. 25/02/2014
    • 25/02/2014
    • 26/02/2014
    • 26/02/2014
  7. 25/02/2014
  8. 26/02/2014
  9. 27/02/2014
  10. 28/02/2014
  11. 07/03/2014
  12. 19/03/2014

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.