Kilo osiemdziesiąt córki

Powoli powracam do żywych na umyśle. Dało mi w kość to przesilenie wiosenne (drugi raz w życiu je odczułam). Do tego wciąż szaleją mi złe hormony, od których bym chodziła i płakała z tylko dla mnie ważnych powodów. Do tego nagromadziły się nowe dylematy, a do tego jeszcze poczucie, że nie dam rady zrobić maksimum praktyk przed porodem (a potem to kiedy?).
Ale chyba wracam.
Wracam też dziś z wizyty u doktora. Wyniki krwi gorsze, ale przyznaję, że zdarzały się luki w łykaniu żelaza. Ale to mniej istotne.
Najważniejsze informacje są takie:

  1. Natalia zgrzeczniała, posłuchała mamy i taty i zrobiła fik! Siedzi z głową w dół i obiecuje tak już zostać. Ja za to na wszelki wypadek na baczność do porodu poczekam.
  2. Natalia orientacyjnie waży 1,80 kg, ale wydaje mi się, że więcej, bo brzuszka nie chciała ładnie pokazać i wyszedł jakiś dziwnie niski wynik (dla odmiany kość udowa nadgoniła resztę — w porównaniu do zeszłej wizyty).
  3. Następna wizyta za 2 tygodnie i na niej 2 bardzo ważne punkty programu. GBS (muszę z próbką sama lecieć do laboratorium?!) i wyjęcie pessara. Sprawa odwekowania trochę mnie stresuje, bo co rusz słyszę historie, że „wyjęli i urodziła”. Na szczęście zdarzają się też takie, że „wyjęli i nie urodziła” (znaczy że nie od razu) i takiej wersji też trzyma się doktor. A z drugiej strony kazał się szykować i nie czekać do maja. I nie wiem, co on knuje, coś napomknął o kładzeniu się do szpitala trochę wcześniej. Muszę nabrać asertywności wobec lekarzy i przestać udawać, że nic nie wiem, co się dzieje dookoła mojego brzucha. Żadnego kładzenia się, żadnego pospieszania przed chociaż świętami. NIE!
  4. Mam się nie przejmować remontem szpitala (w tym oddziałów ginekologicznych) i dla mnie zawsze znajdzie się miejsce. Bez gadania. Ciekawe, czy jak zaprotestuję przed bezpodstawnym wcześniejszym położeniem się (patrz punkt 3), to też bez gadania się znajdzie to miejsce.
  5. Nie przytyłam jeszcze 10 kg nawet, duże „woooow” dla mnie proszę, zwłaszcza w świetle ilości zjadanego majonezu z Kielc.
A na koniec nie mam jakiego zdjęcia wstawić, bo nadal doktor trzyma się zasady niezapeszania (czyt. niedrukowania zdjęć z USG). Zresztą Córcia teraz taka duża, że nic na nich nie widać. Dlatego będzie to.
Ciekawe, kiedy uda się pójść w góry.
29 komentarzy
  1. 18/03/2014
    • 19/03/2014
  2. 19/03/2014
    • 19/03/2014
  3. 19/03/2014
    • 19/03/2014
    • 19/03/2014
  4. 19/03/2014
    • 19/03/2014
  5. 19/03/2014
    • 19/03/2014
  6. 19/03/2014
    • 19/03/2014
    • 19/03/2014
    • 19/03/2014
  7. 19/03/2014
    • 19/03/2014
  8. 19/03/2014
  9. 19/03/2014
  10. 19/03/2014
  11. 20/03/2014
  12. 22/03/2014
  13. 25/03/2014
  14. 25/03/2014
  15. 25/03/2014
  16. 26/03/2014
  17. 27/03/2014

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.