Sesja brzuszkowa

Niektórzy wiedzą, bo gdzieniegdzie się chwaliłam, że wygraliśmy na blogu Misja Miłości z Tomkiem (głównie za jego sprawą) sesję zdjęciową — w naszym przypadku oczywiście ciążową. Udało nam się umówić z Olą, czyli naszym fotografem, na koniec marca. Na pewną niezwykle słoneczną i ciepłą niedzielę, kiedy nie miałam zajęć na uczelni, a Tomek mógł zrobić sobie chwilę przerwy.
Wykorzystałam jeszcze na koniec do cna obecność Marty, która przyjechała na weekend odsapnąć w naszym towarzystwie od kieratu w firmie, a skończyła na noszeniu i układaniu naszych książek, kilkugodzinnym pobycie w IKEI i pomaganiu przy innych czynnościach wicia gniazda, za co ją przepraszam, ale nieskończenie dziękuję. Bez Twojej pomocy byłabym dalej w lesie! 
Tak też właśnie wykorzystałam Martę na koniec jeszcze, dzięki czemu na zdjęciach mam śliczną fryzurę.
Za chwilę zostawię Was z naszymi zdjęciami, na które napatrzeć się nie mogę (wybrałam rzecz jasna ułamek z nich). Najpierw jednak wytłumaczę, że jednym z bohaterów jest Cybuch, ten niegrzeczny, o którym pisałam w styczniu, a którego nie mogliśmy zostawić samego w domu ze względu na rekonwalescencję po pewnym smutnym dla męskiej części widowni zabiegu (chociaż i tak na wybranych zdjęciach za dużo go nie ma).
Na koniec ogromnie dziękuję Oli, która nam tę sesję przygotowała. Nie wiem, jak tego dokonałaś, ale to było chyba najbardziej zatłoczone miejsce Wrocławia tej niedzieli, a na wszystkich zdjęciach widać tylko nas, nasze czekanie i szczęście. I Cybucha, no.

14 komentarzy
  1. 16/04/2014
  2. 16/04/2014
  3. 16/04/2014
  4. 16/04/2014
  5. 16/04/2014
  6. 16/04/2014
  7. 16/04/2014
  8. 17/04/2014
  9. 18/04/2014
  10. 19/04/2014
  11. 23/04/2014
  12. 23/04/2014
  13. 23/04/2014
  14. 23/04/2014

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.