Tydzień 5 i 6: rączki, biodra, spacery

Zeszły tydzień zawalony. Nie dało rady na czas napisać podsumowania piątego tygodnia, więc uznałam, że połączę go z szóstym. I szósty właśnie się skończył.
Pogoda dopisywała, przez kilka dni aż zanadto, więc było mnóstwo okazji do spacerów. To w chuście, to w wózku.
Była druga wizytacja łódzkich dziadków (niech żyje Polskibus!) i spacer pod tytułem „jak normalni ludzie” — czyli że w wózku. O dziwo, doprawdy nie wiem, co się stało, moje dziecko cały ten niemały przemarsz przez mało znany poniemiecki wrocławski park przespało. Nie licząc awantury na wejściu, zażegnanej oczywiście cycem na ławce. Ale nie że go tam położyłam.

Spacer normalnych ludzi

Natalia

Powitała swój pierwszy dzień niemowlęctwa pobudką bez płaczu. Po prostu wzięła i się obudziła. Rzadko to powtarza, ale zdarzy się. Zazwyczaj jest narastający marudzenio-płacz, a sporadycznie przytrafi się RYK bez ostrzeżenia.

Sprawdziliśmy Natalii bioderka. Nie licząc na NFZ, poszliśmy od razu prywatnie. Gabinet polecany i przez pediatrów (na przykład naszą), i przez wrocławskie mamy. No to nie wiem, czego się spodziewałam, bo takie tłumy kiedyś muszą być obsłużone, a czas z gumy nie jest. Oj, nie jest. Wizyta trwała góra 3 minuty. Rach ciach do rynienki na jedno biodro, na drugie i myk na badanie ręczne. USG wyszło w porządku, w badaniu ręcznym się okazało, że gorsze odwodzenie z prawej nóżki przeniosło się na lewą. Zalecenie: kłaść na brzuchu w pozycji żabki, szeroko pieluchować i kontrola za pięć tygodni. I 120 PLN pogwizdało.

W związku z powyższym okazało się, że leżenie na brzuchu owszem, jest fajne, ale… na brzuchu taty (względnie na moim). Na kocyku wytrzymuje do dwóch minut i zaczyna się foch. Pozycję żabki więc bardziej układamy sobie w chuście niż w leżeniu na brzuchu.
A szerokie pieluchowanie (w dzisiejszym rozumieniu „tetra na pampersa”) uznaję za niekonieczne wobec pieluchowania wielorazowego, które i tak jest dosyć szerokie. Zobaczymy, co kontrola wykaże.

Natalia zaczyna odkrywać swoje rączki. Daleko jeszcze oczywiście do świadomej koordynacji, ale co tam, można już zacząć używać. Przydają się na przykład do tego, żeby pougniatać mi podczas karmienia pierś. A nuż poleci więcej, szybciej, mocniej. Można mnie posmyrać po plecach, kiedy trzymam Małą do odbicia przełożoną przez ramię. A ja lubię smyranie po plecach. OJ!!!

Zaczęły pojawiać się pierwsze celowe uśmiechy. Głównie na widok… Tomka. Noż cholera jasna, cały dzień z nią jestem, tulę, karmię, przewijam, a ona się szczerzy dziąsłami na widok taty. Baby.
Nieważne, grunt, że jest uśmiech i coraz śmielsze spojrzenia na nas. I na grzechotki. I na piersi oczywiście.

Ja

Skończyłam połóg. Na kontroli podwozia jeszcze nie byłam, bo zamiast umówić się do lekarza, umówiłam się na wizytę cioteczek. A cioteczki w ostatniej chwili zrezygnowały.
BTW czy czytając mój blog, odnosi się wrażenie, że powinnam jeszcze odpocząć? Taką dostałam od jednej cioteczki informację i zastanawiam się, czy moje notki noszą znamiona niepoczytalności czy co?

Po przeczytaniu typologii matek wózkowych u Pani Fanaberii postanowiłam odciąć się od tej „Matki Polki w kucyku” i poszłam do fryzjera. Nie, nie, nie. Wróć. To fryzjer przyszedł do mnie. No bo wiadomo jak jest. Wyczaiłam dziewczynę na fejsbukowej grupie mam z Wrocławia i się okazało, że całkiem fajnie tnie i doradza. Z zawodu ratownik medyczny (już nieaktywna), z pasji fryzjerka. Lubię to! I tym sposobem mój koński ogon (bo gdy tylko mogę już zrobić kitkę, to robię ją codziennie, a ileż można?!) poszedł się paść. Tomek musiał w tym czasie wyjść robić biznesy, więc musiałam poradzić sobie sama z Natalią. Wyrozumiałość za wyrozumiałość. Fryzjerka przyjechała do mnie ze swoją kilkuletnią córką, więc dała radę ściąć mnie… z Natalką przy piersi (całe cięcie!). Polecam świeżym mamom takie usługi, 90% mniej logistyki i stresu.

A teraz, napisawszy jedną pracę zaliczeniową (w niedzielę), odpływam przy drugiej, do której nie mam szans zebrać literatury (zajrzeć do jakiejkolwiek książki, bo wszystkie ewentualnie przydatne są… w bibliotece — poza moim zasięgiem na ten moment). W najbliższy weekend ostatni zjazd w tym roku akademickim, a potem do końca września spokój. Wtedy to już nie będzie ta sama Natalka.

17 komentarzy
  1. 12/06/2014
    • 12/06/2014
  2. 12/06/2014
    • 12/06/2014
  3. 12/06/2014
    • 12/06/2014
    • 15/06/2014
  4. 12/06/2014
    • 12/06/2014
    • 12/06/2014
    • 14/06/2014
    • 14/06/2014
  5. 12/06/2014
  6. 13/06/2014
  7. 13/06/2014

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.