Tydzień 8: sen, pięści, gadanie

Chyba będzie krótko, bo tydzień minął nam spokojnie, bez ekscesów. Leniwie wręcz. Zaczął się niezwykle sennie, bośmy się w piątek obudzili wszyscy o 12.00 i mowy już nie było, żeby jechać doszczepiać. W weekend też sobie pofolgowaliśmy, gdy któregoś ranka okazało się, że jednak już jest 13.00. Tak też właśnie wysypiamy się.
Czwartek Natalia przespała cały. Budziła się tylko na jedzenie, po czym zaraz odpływała. Już myślałam, że mi się dziecko popsuło, ale nadszedł wieczór i wróciła moja Mała Maruda. A uchylę rąbka tajemnicy z pierwszego dnia 9. tygodnia i dodam, że obiecuję następnym razem po prostu cieszyć się chwilą spokoju, a nie doszukiwać zepsucia.

Natalia

Pomalutku zaczyna gadać. Gadanie w tym wieku to głużenie, a o głużeniu jeszcze napiszę. I o tym, dlaczego ważne jest odróżnienie go od gaworzenia, które przyjdzie za kilka miesięcy. Na razie mamy takie nieśmiałe początki, głównie samogłoski uuu, ee, aaa, czasem połączone z jakąś formą spółgłosek podobnych do j (je), ń (ńe), ł (łu, łe). Samogłoski są raczej spokojnie wydawane, a te połączenia wiążą się z piskami czy krzykami, którymi sama Natalka zdaje się zaskoczona.

Piąstki. Temat piąstek przewija się przez kilka blogów teraz. Zdziwiłam się, bo się okazuje, że wkładanie piąstek do buzi to umiejętność, którą dziecko sobie ciężko wypracowuje. A Natalka wkłada piąstki od urodzenia. Bezbłędnie. Zawsze celnie. Taka głodna. A ponieważ córka mojej szpitalnej współlokatorki, Marysia, również od urodzenia wpychała piąstki do buzi, uznałam, że to umiejętność wrodzona każdego noworodka. Co jak co, ale 100% noworodków, jakie widziałam, właśnie tak robiło.
Dla dodania animuszu (Natalce?) nadmienię, że zaczęła chwytać w swoje piąstki mój palec i nim celować do paszczy podczas traumatycznych naszych podróży samochodem. Więc też się czegoś nauczyła z piąstkami.

Pozostając w temacie piąstek, to mamy już drugi etap rozwoju odruchu chwytnego dłoni, tj. pięść zaciśnięta, ale kciuk na zewnątrz. Druga czasem pokazuje jeszcze „figę z makiem”.

Uruchomiły się też Natalii ślinianki, w związku z czym wiadomo. Jest mokro. Śliny produkuje się całkiem dużo, a Natalia nie ma za bardzo pomysłu, co z nią zrobić. Więc głównie ją wypluwa.

Ja

U mnie wszystko w porządku i wątek ten nie będzie kontynuowany, chyba że zdarzy się coś istotnego.
Wracam powoli do pracy. Tak mam, że mogę wykonywać ją również w domu, więc co się będę. O północy też można książki robić. A że rytm dobowy nieco mi się rozregulował, to całkiem nieźle o tej porze funkcjonuję. Przynajmniej co któryś dzień.

No i nie było krótko.

12 komentarzy
  1. 28/06/2014
    • 29/06/2014
  2. 28/06/2014
    • 29/06/2014
  3. 28/06/2014
    • 29/06/2014
    • 29/06/2014
  4. 28/06/2014
    • 29/06/2014
  5. 29/06/2014
  6. 30/06/2014
  7. 04/07/2014

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.