Archiwum miesięczne:: Październik 2014

Tydzień 24: jęzor, strata, upór

Nie mogę uwierzyć, że to już 24. tydzień. Dwa razy sprawdzałam i liczyłam. Jednak tak. Zaczęliśmy go intensywnie w wielu sklepach, galeriach i outletach, żeby skompletować wyprawkę na wyjazd Tomka. Gdy zostałyśmy same, mogłam zwolnić tempo (się zdąży sprzątnąć przed przyjazdem mamy luuuuz) i ...Czytaj dalej

Słomiana konkubina

Tak na marginesie niezwykle podoba mi się określenie „konkubina”. Kojarzy mi się z doniesieniami prasowymi o libacjach i ugodzeniach nożami. Sielanka.  Ale cóż, fakty są, jakie są.  I takoż nomenklatura. Zostałyśmy z Natką same. Tomek wyjechał na 3,5 tygodnia. Na antypody. Do Indonezji. Historia ...Czytaj dalej

Ballada o smoczku

Kiedy po raz pierwszy przystawiłam Natalię do piersi w szpitalu, byłam odrętwiała mniej więcej do poziomu biustu. Do tego nie wolno mi było unosić głowy (o czym notorycznie zapominałam) i ogólnie nie byłam w stanie wykonać za wiele ruchów czymkolwiek. I nie mogłam dobrze ...Czytaj dalej