Tata w chuście

Ja powoli przepadam w świecie chustowym (i nie tylko). To wiadomo. Tomek jest ostrożniejszy i chustoświrstwo mu nie grozi (chociaż z Indonezji przywiózł mi 9 ichniejszych chust). Wspiera za to mnie w motaniu, chustodoradzaniu, doszkalaniu się itd. To dzięki niemu oprócz kursu doradcy Akademii Noszenia Dzieci będę także na kursie ClauWi®.
Nawet informację, że lekką ręką kupiłam 5 nóweczek Lenny Lamb skwitował krótkim „Super!”, a z domu nie przegonił. (Ale miałam haka: były na fakturę).
I wreszcie: sam także się chustuje. Czasem kręci nosem jeszcze, że okropnie dużo z tym zachodu, ale staramy się z Natalką udowodnić, że wcale nie. I za każdym razem wychodzi lepiej, sprawniej, szybciej, wygodniej. A w ostatni weekend sam wzgardził stojącym u wyjścia z klatki schodowej (luksus niewnoszenia wózka po schodach!) wózkiem, co mu się koło giba, i powiedział, że da radę w chuście. Dostał swoją własną (przy okazji do złamania), Lime & Fuchsia.
I się przytulali całą sobotę i pół niedzieli.

Jesień przyszła. Nie ma na to rady.

Moje ulubione. Chustodrzemka.
— A tata to pozwala mi rękę wyciągać.
Nie są uroczy?
Wszystkie zdjęcia robione ręką Tomka.
14 komentarzy
  1. 18/11/2014
    • 18/11/2014
    • 18/11/2014
    • 22/11/2014
  2. 18/11/2014
  3. 18/11/2014
    • 18/11/2014
  4. 18/11/2014
    • 18/11/2014
    • 19/11/2014
  5. 19/11/2014
  6. 21/11/2014
  7. 22/11/2014

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.