Archiwum miesięczne:: Luty 2015

Rosół ma się w genach

Zawsze miałam problem z rosołem. Nigdy nie wyszedł mi dobry. Nigdy. Już pierwszy samodzielny rosół na studiach był niewypałem, gdy dodałam razem z włoszczyzną kapustę i zaprosiłam na konsumpcję Karolajnę, a ta na wejściu zakrzyknęła radośnie „O! Śmieciówka!”. Nie o ten efekt mi chodziło. ...Czytaj dalej

Orzech

Dla poprawy kondycji, chwili dla siebie, powrotu do ulubionego zajęcia wróciłam w listopadzie na basen. Któregoś dnia, jak zwykle o niedoczasie, jak zwykle w wariackim pośpiechu wpadłam do łazienki celem błyskawicznego ogolenia nóg, co by opory wody zmniejszyć, a i innych miłośników pływania nie ...Czytaj dalej