Tydzień 44, 45, 46 i 47: schodzenie, TO, miny

Bach! Jestem. Cztery tygodnie w plecy, cztery posty w jednym. Próbuję dogonić czas, nadrobić zaległości, odgruzować się w chałupce, łapać wiosnę, a nocami pracować. A teraz spróbuję nie zapomnieć, co ważnego się stało i ciągle jest.

Natalia

Schodzi z łóżka. Uczyliśmy ją tego od pewnego czasu: nogami do tyłu, bach na kolanka i gotowe. Wydawało się, że nie do ogarnięcia. Zwątpiłam któregoś dnia, gdy zostawiłam rano Natalię z Tomkiem na łóżku i poszłam przygotować śniadanie. Wracam, Tomek chrapie, a Natka na podłodze obgryza psik psik z wodą morską. Bez krzyku, bez huku, jakoś zlazła. Ale mam nieodparte wrażenie, że nosem w dół (bo zobaczyła psik psik). Jednak już kilka dni później zeszła sama bezpiecznie. A jeszcze kilka dni później odkryła najważniejsze: jak samemu ustawić się nogami w kierunku końca. I tym sposobem ja się teraz budzę rano, patrzę, a ona już obok łóżka idzie zwiedzać. Drzwi sypialni też sobie sama otwiera. Czekam, aż wieczorem sama przyjdzie po mnie, żebym mleka dała.

Nauka pokazywania palcem trwa. Błogosławieństwo i przekleństwo. Podczas jedzenia pokazuje na kubek i to oznacza, że chce picie. Rewelacja, bo ja zawsze zapominam. Gościom też zapominam zaproponować coś do picia, więc jeśli ktoś kiedyś chciałby mnie odwiedzić, to bardzo proszę o upomnienie się. Wystarczy pokazać na kubek. Gorzej, gdy pokazuje na coś, czego się nie domyślamy. Trzeba chodzić po kuchni i pytać. Podskoki w krzesełku i machanie nogami oznaczają, że chodzi właśnie o to.

Pokazywanie palcem idzie w parze z wyrazem, zaimkiem, sylabą (nie wiem jeszcze, jak to uznać): TO. Wszystko jest TO. Wskazuje palcem i mówi TO. Wtedy my nazywamy, co TO jest.
TEGO się nie spodziewałam.

Powtarza miny. Powtarza albo sama inicjuje i cieszy się, gdy ja powtarzam. Mamy:

  • laleczkę czaki — czyli marszczenie nosa, nie do publikacji;
  • cmokanie (przez wciągnięcie polików) — jestem pod wrażeniem, nie spodziewałam się tego u niemowlaka;
  • wytykanie języka — nowość, uwielbia;
  • Indianina — czyli AAAA (względnie OOO) z przytykaniem dłoni do ust w celu modulacji głosu;
  • inne (chwilowo zapomniałam, a nie chcę budzić Natki, żeby mi przypomniała, bo post dokończę za 3 kolejne tygodnie).
Zaczęła klaskać. Nie biję jej brawo. Czasem robiłyśmy kosi kosi łapki i mamo mamo co co co. Ale sama nie potrafiła. Aż tu nagle jechaliśmy samochodem, ja rozmawiałam z Tomkiem i musiałam przerwać mu wpół słowa, by poinformować go, że oto córka jego nauczyła się klaskać.

Ćwiczy się w staniu. Wstaje dosłownie przy wszystkim, bo nauczyła się wybijać z nogi (a nie tylko podciągać na rękach). Szkoda, że tylko z lewej. Przy tym często sprawdza najpierw stabilność tego, przy czym ma stanąć i jeśli uznaje, że chwiejne i niepewne — odpuszcza. Nie dotyczy drzwiczek pralki.

Uwielbia pralkę. Zaczęło się od śmiechu z szumiącej wody i z tego, że się kręci. Teraz uwielbia wypakowywać wszystko ze środka. Niestety tylko brudne. Czyste odpuszcza. Ewentualnie kręci bębnem, zakrywając całą sobą otwór i nie mam jak wpakować prania do środka. Czas ładowania pralki wydłużył się o 367%.

Oszalała na punkcie winogron. Nie mogą leżeć na wierzchu. Skórki się nie trawią.

Ja

Na bank zapomniałam napisać o trzech czwartych z rzeczy Natalkowych. Ale nie sposób, nie sposób.
Mam rozpisane posty i nie mogę ich dokończyć, powoli mam nadzieję się zorganizować.
Nie mam pojęcia, jak się zorganizować z pisaniem prac na studia. Poczekam może jeszcze trochę, na pewno z nożem na gardle będzie łatwiej.

Ukończyłam całość kursu Akademii Noszenia Dzieci. Spędziliśmy najbrzydszy pogodowo łikend marca w stolicy. Wróciłam z przekonaniem, że wrzucanie dziecka na plecy metodą samolotu jest całkiem fajne i zabawne. I że kupię sobie mei tai (już kupiłam, zaraz do mnie przyleci). I z jeszcze kilkoma zawodowo-rozwojowymi przemyśleniami wróciłam.

Od jakichś 3 tygodni czuję obecność Orzecha. Najpierw były pojedyncze lekkie puknięcia. Potem etap budyniu. Teraz taka ogólna wszechobecność. Co gorsze — w czasie Natalkowych drzemek. Dobra wróżba. Wyglądam na 15 tygodni więcej.

Noszę już tylko na plecach, ewentualnie krótko na biodrze.
A gdyby ktoś chciał podobną czapkę — służę namiarem.

19 komentarzy
  1. 27/03/2015
    • 28/03/2015
  2. 27/03/2015
    • 27/03/2015
    • 27/03/2015
    • 30/03/2015
  3. 27/03/2015
  4. 27/03/2015
    • 28/03/2015
  5. 27/03/2015
    • 28/03/2015
  6. 27/03/2015
    • 28/03/2015
  7. 27/03/2015
    • 28/03/2015
  8. 28/03/2015
  9. 28/03/2015
    • 30/03/2015
    • 01/04/2015

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.