Ciąża ciąży…

… nierówna
Nie spodziewałam się, że ciąże będę przechodzić tak samo. A jednak. Jestem w połowie drugiej, a na razie wszystko bardzo podobnie wygląda — przynajmniej fizjologicznie. 
Brak uciążliwych dolegliwości pierwszego trymestru. Nawet zwiększona ospałość przeszła niezauważona, bo i rozczulać się nad sobą nie ma już jak.
A jednak jest inaczej. Inaczej mam poukładane w głowie i bezpośrednio przekłada się to na brzucho.
Po pierwsze lekarz. Po pierwsze nie szkodzić. Zmieniłam lekarza. Doktorek jest zawadiacki i wizyty przebiegały dość dynamicznie, ale bilans zysków i strat jest taki, że zostałam potraktowana jak kulająca się patologia. Ja wiem, że chciał dobrze, „bo przeszłość położnicza”. Ale dzisiaj mam taką samą (a nawet bogatszą) przeszłość położniczą, a okazuje się, że trząść się nade mną nie trzeba.
Wybrałam lekarza po riserczu w sieci. Główne kryterium? Żeby nie kazał odstawiać Natalki od piersi. Znalazłam panią doktor, która na pierwszej wizycie spytała, czy karmię Natkę, a potem z całą stanowczością uprzedziła, że mogę karmić nadal. No kto ma tak dobrze? 
Ponadto na drugiej wizycie mnie wyprzytulała. 
Ponadto nie zająknęła się o korelacji między moim „stanem po cięciu cesarskim”, odstępem między porodami (w związku ze „stanem po cięciu cesarskim”) ani przeszłością położniczą (uwielbiam te wszystkie terminy, już same w sobie wskazują, że patologia jak okiem sięgnąć), ani tym bardziej o planowanym porodzie naturalnym. Wręcz oczy pani doktor zabłysły, gdy jej taką chęć i gotowość sprzedałam. No kto ma tak dobrze, że nie jest straszony wybuchającymi macicami?
Wiem, że nikt mnie nie wyśle do szpitala, ot, żebym sobie poleżała z zaleceniem picia dużej ilości wody. Ani nikt mi nie założy pessara bez prawdziwych wskazań… na sześciocentymetrową szyjkę. Ani nic mi nie zrobi bez potrzeby.
Po drugie brzuch. Słyszałam opowieści, że w drugiej ciąży brzuch rośnie szybciej i bardziej. Ale mój jak zwykle przerasta wszelkie wyobrażenia. Jeśli ktoś pamięta, w zeszłym roku kilkakrotnie wspominałam, że rzekomo mam duży brzuch. Położne na patologii ciąży (no mówię, że byłam patologią) się zachwycały i dziwiły. Znajomi i znajomi znajomych. Ja ten brzuchol kochałam i uwielbiałam jego każdy centymetr sześcienny. Ale teraz to się na serio zastanawiam, czy nie pęknę do sierpnia. Mam 21 tygodni ciąży na karku, a wyglądam na co najmniej 30. Drugiego malucha uparcie na USG nie widać (a pierwszy raz sama się zaczęłam nad tym zastanawiać, a może się schował, no były takie przypadki przecież).
Ale są też plusy. Dłużej nacieszę się ciążowym wyglądem. A ciążowy wygląd uwielbiam, bo zdejmuje ze mnie myśli o figurze i podobne. Mam brzuch i co mi zrobisz.
Ot, na przykład wczoraj odbierałam wyniki badań z laboratorium, w godzinach nieprzeznaczonych na odbieranie wyników, bo tłumy do pobrania się kłębiły i bałam się babcinego linczu. Rozpięłam kurtkę, wypięłam Orzecha i pewnym krokiem wtargnęłam na sam początek kolejki. Co się będę.
Po trzecie czas. 40 tygodni. 10 miesięcy księżycowych, 9 miesięcy z hakiem kalendarzowych. W ciąży z Natalką czas płynął spokojnie, leniwie i długo. Ja się zachwycałam swoim stanem, celebrowałam chwile. Teraz czas zasuwa jak pokręcony, ja się zachwycam Natalką i celebruję jej sen. O ciąży muszę sobie przypominać (coraz mniej co prawda, ze względu na brzuch gigant). Gdy urodziła się Natalia, byłam pewna, że następna ciąża będzie się kosmicznie dłużyła. Że w ogóle jak można tyle czasu czekać? A teraz czas leci jak w dwukrotnym przyspieszeniu (może dlatego brzuch też szybciej rośnie?). Połowa ciąży, a jakbym dopiero test zrobiła. Kiedy to zleciało? Sierpień taki odległy, ale przecież rach ciach, kilka nowych umiejętności Natki i trzeba się będzie pakować do porodu.
Po czwarte dzidziuś. Zaczęłam go czuć 4 tygodnie wcześniej niż Natalkę. Dzisiaj wyczuwam wyraźne kopy i przeciągania nawet, a Natka w tym czasie zaczynała nieśmiało popukiwać. Czy to będzie miało jakieś przełożenie na temperament?
A skoro o dzidziusiu mowa, to wyjawiam, że Orzech okazał się Orzechem, a nie Fasolką. Natalia będzie miała braciszka. No i to też przecież jest inne niż poprzednio, co nie?
29 komentarzy
  1. 08/04/2015
    • 08/04/2015
  2. 08/04/2015
    • 08/04/2015
    • 08/04/2015
    • 08/04/2015
    • 09/04/2015
  3. 08/04/2015
    • 08/04/2015
    • 08/04/2015
  4. 08/04/2015
    • 08/04/2015
  5. 08/04/2015
  6. 08/04/2015
    • 08/04/2015
  7. 08/04/2015
    • 09/04/2015
  8. 08/04/2015
    • 09/04/2015
    • 11/04/2015
  9. 09/04/2015
  10. 09/04/2015
  11. 10/04/2015
  12. 11/04/2015
  13. 12/04/2015
  14. 13/04/2015
  15. 14/04/2015
  16. 16/04/2015

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.