Tydzień 48 i 49: polecenie, kopalnia, onomatopeja

W kwietniu żyję jak typowa mama. Prawie, ale to za chwilę. Zostaję sama na całe dnie z Natalką, a Tomek jedzie w teren do pracy od świtu do zmierzchu. A w nocy też pracuje, bo przecież szkolenie, które przygotował, nigdy idealne nie będzie — nawet jak je już przeprowadzi. I trzeba ulepszyć. Albo chociaż poprawić. Ewentualnie doglądnąć.
Pierwotny zamysł zakładał niewracanie na noc, tylko nocowanie na miejscu, ale po marcowych próbach Tomek uznał, że się zatęskni i że my się zatęsknimy i dzielnie wraca codziennie do domu.
A ja prawie jak typowa mama, bo a) i tak pracuję przez cały macierzyński czas, b) głowę mam pełną od obmyślania: co i jak dalej, c) nie usiedziałabym w miejscu i bezczynności, chociaż czasem marzę o tym ponad wszystko — o chociaż dwóch miesiącach totalnego fizycznego i mentalnego spokoju od wszystkiego i skupieniu się na dniu obecnym z całym dobrodziejstwem inwentarza.

Natalia

Już totalnie wszystko jest TO. Nasze zadanie często sprowadza się do łażenia i nazywania. To to to to to. O 3 w nocy też się budzi, pokazuje na okno i mówi TO. Rady nie ma, trzeba sobie przypomnieć, że to nazywa się okno. A czasem ciężko. Moje mleko uległo degradacji (może jeszcze nie bio) i przestało być jedynym wyjątkowym MAM. Zostało zwykłym TYM (zwykłym-niezwykłym!). Albo TU. Natka bowiem często pokazuje palcem moją pierś i mówi TO lub TU.

Natalia wykonała pierwsze werbalne polecenie. Czego rzecz jasna się nie spodziewałam po niej już teraz (to moje przekleństwo). Nie mam w zwyczaju wydawania jej jakichkolwiek poleceń w stylu „powiedz”, „pokaż”, „wskaż”, „nazwij”, „policz”. Bardziej w zabawie wymknęło mi się „wytknij język”, bo wiedziałam już, że wytyka przez naśladownictwo. Nie spodziewałam się reakcji, aż tu nagle, po kilku sekundach ukazał się moim oczom jej jęzorek. W ciągu dnia powtórzyła kilka razy (no bo musiałam to sobie uwiarygodnić). Yyyyy. Uznałam, że to reakcja na „język”, a nie na „wytknij” (bo skąd miałaby znać to słowo?). A ostatnio chciałam podejrzeć, które nowe zęby męczą Natalkę i gilgam w buzię, gilgam, a ona zaklęcie zamknięta, więc poprosiłam: „pokaż zęby”, a ona pokazała język. Czyli jakby i „język” i „pokaż” kapowała.

Ponadto Natalia to jedna wielka kopalnia odkrywkowa. Weź ją, człowieku, spróbuj przykryć podczas snu. Kopie, kopie i odkopie. I odkryta. Mam nadzieję, że szyją śpiochy na 1,60 m, bo prędkiego przejścia na piżamki się nie spodziewam.

I fakt, o którym zapomniałam ostatnio, a trwa od kilku tygodni. Muzyka. Nasza panna zaczęła się bujać, podskakiwać do muzyki. To po tacie. Mnie słoń na ucho nadepnął, nie słyszę rytmu, nawet oczywistego, chyba że ktoś palcem pokaże i policzy. A Tomek ze słuchem absolutnym, w tej chwili wykorzystywanym już tylko do odróżniania samolotów przelatujących nad balkonem. Może Natka wyciągnie jakąś średnią, a może zdarzy jej się talent po tacie. Wolałabym, bo to jednak obciach poruszać się na dyskach nie w rytmie, a w ciemno. Albo na spinningu wbijać wzrok z stopy prowadzącego, żeby nie gubić rytmu jazdy — zamiast jak wszyscy wysłuchiwać go z muzyki.

A skoro o samolotach wspomniałam, to właśnie zaczęły się Natalce podobać. Cóż, żyjemy pod ścieżką lądowania. Rodzice Tomka na jej przedłużeniu kilka km dalej (tam już są wysunięte podwozia, naprawdę nisko). Ale do tej pory jakoś nie ruszało to Natki. Aż w końcu na spacerze Tomkowi udało się skierować wzrok Natalki ku niebu i dostrzegła samolot. Od razu skojarzyła dźwięk z przelotem i teraz wystarczy, że usłyszy (nawet jak jesteśmy w mieszkaniu), to spogląda w górę i pokazuje palcem. Gdy pokazałam jej, jak robi samolot (żżżżżżżż), to… zaczęła powtarzać (wwwwww)! Od teraz więc samoloty latają nam na [wwwww]. I 2-letnia habituacja poszła się paść.

Ja

To co we wstępie.
A ponadto zrobiłam sobie jeszcze trochę kuku na psychice, bo skończyłam kurs integracji odruchów (wybranych, niedosyt jest) i teraz to już w ogóle człowiek to jedna wielka patologia, bujanie w pozycji czworaczej powyżej 3 tygodni (u Natalki ponad 2 miesiące) to patologia, a z brakiem czworakowania może i można żyć, ale co to za życie. Muszę ochłonąć i zintegrować niezintegrowane.

Aha, dorobiłam się pierwszego w końcu smartfona. Trochę to jak ze stryjkiem i siekierką, bo mój stary telefon udawał smartfona, ale nie przeszkadzało mi to, dopóki trzymał dzielnie baterię przez tydzień. A po 5 latach (sic!) zaczął gwiazdorzyć po 3 dniach, że mu prądu mało. Więc go zmieniłam na siekierkę, to jest prawdziwego smartfona i ten się dopomina codziennie. Taka sytuacja. Ad rem. Mam nareszcie konto na instagramie, na które zapraszam na hasło @logomagda. Lub klikając w guzik:

.ig-b- { display: inline-block; }
.ig-b- img { visibility: hidden; }
.ig-b-:hover { background-position: 0 -60px; } .ig-b-:active { background-position: 0 -120px; }
.ig-b-48 { width: 48px; height: 48px; background: url(//badges.instagram.com/static/images/ig-badge-sprite-48.png) no-repeat 0 0; }
@media only screen and (-webkit-min-device-pixel-ratio: 2), only screen and (min–moz-device-pixel-ratio: 2), only screen and (-o-min-device-pixel-ratio: 2 / 1), only screen and (min-device-pixel-ratio: 2), only screen and (min-resolution: 192dpi), only screen and (min-resolution: 2dppx) {
.ig-b-48 { background-image: url(//badges.instagram.com/static/images/ig-badge-sprite-48@2x.png); background-size: 60px 178px; } }
Instagram
13 komentarzy
  1. 13/04/2015
    • 13/04/2015
  2. 13/04/2015
    • 13/04/2015
    • 14/04/2015
    • 14/04/2015
    • 14/04/2015
    • 14/04/2015
  3. 13/04/2015
    • 13/04/2015
  4. 14/04/2015
    • 16/04/2015
  5. 16/04/2015

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.