Wczorajszy obiad sponsorował zaimek TO

Czasem dopada mnie leń. Nie mam kiedy usiąść i przegrzebać internet w poszukiwaniu fajnego przepisu. Albo znajdę, a nie mam wszystkich składników, a w biedrze to już w ogóle ich nie ma. Czasem kombinuję po swojemu, a czasem razem z leniem odpuszczamy. Wtedy sięgam po porcję mrożonego (zawczasu) królika. Do tego warzywo, garnek do gotowania na parze et voilà. I wczoraj był królik + marchewka + ogórek kiszony (ostatnio nie lubi, ale może akurat?; ogórek mój z lata jeszcze, nie jakaś kwaszona octem podróba).

Byście musieli zobaczyć te okrzyki pospieszające mnie, żebym szybciej kroiła, szybciej studziła, szybciej dała. Królik bezprecedensowo zjedzony w całości. Ogórki skrupulatnie odłożone na tacę obok talerza. Marchewka dziabnięta, tym razem szału nie zrobiła. Ale myślę sobie: tyle tego zwierzaka zjadła, to najedzona.
I się zaczęło. To. To. To. To.

Palec nieubłaganie wskazywał winogrono. Dołożyłam na talerz. Zjedzone.
To. To. To. To.
Jabłko? Proszę bardzo. Zjedzone. Kawałek został.
To. To. To. To.
Kasza jaglana (gotowana i odłożona dla Tomka w woreczku)? Ale że chcesz, córko moja, taką suchą?
TO!
Wyłożyłam łyżeczkę. To.
Wyłożyłam drugą. To.
Trzecią. To.
Chcesz całą torebkę? Taaa!

I zjadła tacie pół (pół!!!) torebki kaszy jaglanej na sucho, zagryzanej kawałkiem jabłka.

Oto nasze BLW (poziom wyższy).
.

Tags:,
10 komentarzy
  1. 18/04/2015
  2. 18/04/2015
  3. 18/04/2015
  4. 18/04/2015
    • 18/04/2015
    • 27/04/2015
  5. 18/04/2015
  6. 18/04/2015
  7. 21/04/2015
  8. 21/04/2015

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.