O przyzwyczajaniu

Przyznaję, że nie słyszałam tego nader często, ale jednak kilka razy się zdarzyło. Poniżej zestaw tekstów i porad słyszanych przeze mnie i niesłyszanych osobiście, ale przez znajome, inne mamy.

Nie noś, bo przyzwyczaisz. (sztampa).
Znowu karmisz? Jeszcze karmisz? (na zmianę, bo to nigdy nie wiadomo, czy jeszcze czy już)
Wisi ci cały czas na cycku. (no niechżeby ktoś się tak do mnie odezwał!)
Rozpieszczasz. Rozbestwiasz. Rozpuszczasz jak dziadowski bicz. (do wyboru lub wszystko razem)
Jak to śpi z wami?
Jak to budzi się w nocy?

I co mi z tego zostało?!

BLW (w znaczeniu oryginalnym) poszło nam szybko. Laktacja wyhamowała w ciąży, więc się Natalka sama wyregulowała i zajada kanapki, owsianki, jajecznice, kurczaki, kaszę gryczaną (to już na bank po Tomku) i tryliard innych rzeczy, a mleko już tylko symbolicznie i rytualnie. Przyzwyczajona, no co.
A ja czekam na nową mleczną rzekę i mam nadzieję, że do tej pory Natka nie odstawi się zupełnie.

Nie nosiłam jej w chuście ani nosidle od 1,5 tygodnia. Żadnego domagania się. OK, przychodzi pod nogi i wspina się, i wyciąga rączki. Ale za chwilę jest nudno i w sumie to odłóż mnie mama, bo idę zrobić porządek w szufladzie. Na plac zabaw jedziemy wózkiem, bo łatwiej się ze wszystkim zataszczyć, a motać się i rozmotowywać na placu zabaw (200 m od domu) to za dużo zachodu. Zwłaszcza jak się człowiek zwinnością upodabnia do walenia. Ponadto Natalia dzisiaj zażyczyła sobie jazdę przodem do kierunku jazdy, bo facjata matki też już oklepana. Nareszcie widać cały repertuar drzew, aut i lamp. To to to to to i to.
A ja tęsknię. Za chustami, za ciągłym noszeniem. A naj naj naj najbardziej za noszeniem z przodu! Plecak jest wygodny, daje poczucie mocy. Ale te oczy wpatrzone… ten moment usypiania… to wtulenie. Patrzę, jak nosi Tomek i zazdroszczę.

Śpi. Zdarzają się pobudki, ba, zdarzają się długie pobudki. Ale wszystko sporadycznie. O 20 jest padnięta, sama pokazuje, że ziewa (w sensie pokazowo udaje, nie wiem, skąd się nauczyła) i chce iść spać. Raz dwa i śpi. No chociaż tyle, że przy tej symbolicznej piersi mi jeszcze uśnie!
No dobra, pobudek mi wybitnie nie brakuje. Jestem zachwycona wręcz, że jej sen jest głęboki, że nie budzi się na kliknięcie zapięcia od stanika, że można ją nawet przez sen rozebrać (a i przewinąć się zdarzyło). W dzień także śpi mocniej i głębiej. A ostatnio dłużej (3 godziny drzemki? Nie wiedziałam, w co ręce włożyć, nie byłam na to przygotowana!).

Śpi z nami. Ale co to za spanie z nami, jak my czasem 75% nocy urzędujemy w drugim pokoju i pracujemy? To przecież sama śpi wtedy. Po prostu w naszym łóżku. I nie oddam tego uśmiechu rano za żadne skarby i łóżeczka. No nie teraz!

Ach, nie spodziewałam się, że to będzie następować tak szybko!
Dlaczego nikt nie ostrzega:

Nie rób tak, bo SIĘ PRZYZWYCZAISZ…

Idzie se…
10 komentarzy
  1. 12/05/2015
  2. 12/05/2015
  3. 12/05/2015
  4. 12/05/2015
  5. 12/05/2015
  6. 13/05/2015
  7. 13/05/2015
  8. 13/05/2015
  9. 14/05/2015
  10. 15/05/2015

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.