Apdejt obronny czerwcowy

Powracam.
Misja zakończona. Skończyłam studia, zdążyłam w terminie (cudem, dzięki pomocy m.in. moich rodziców, którzy ogarniali Naciora, gdy ja oddawałam się pisaniu pracy dyplomowej).

Dzisiaj się obroniłam i zostałam neurologopedką kliniczną (i jeszcze że wcześnie interweniuję logopedycznie). Praca dotyczyła naszego BLW (studium przypadku) w konfrontacji z taką jedną fajną koncepcją logopedyczną. Pani recenzent zachwycona i zorientowana w sprawie, bo jej córka swojej córce zafundowała podobne atrakcje. Pani promotor zachwycona i jak mówi, całe szczęście, że tak się poukładało, że nie miałam o czym innym pisać (brak aktywności zawodowej), bo powstała ta przewspaniała hyhy praca. A na dowód tegoż poprosiła o streszczenie, które pośle do jakiegoś branżowego pisma. Tyle samochwały i autopromocji. Temat będę niezaprzeczalnie, a najlepiej także komercyjnie, ciągnąć dalej.

Z uwagi na długą nieobecność proponuję mały przegląd naszych zmian i nabytych umiejętności (tudzież nienabytych).

Natalia dalej nie chodzi. Zaczęła za to nieśmiało stać samodzielnie (liczbę tych incydentów da się zliczyć na palcach jednej ręki, ale nareszcie się odważyła). Dobra, niech się szykuje spokojnie, niech nabiera mocy. Zdążę się za nią nabiegać.

Natalia je łyżeczką i widelcem. Zaczyna gardzić jedzeniem własnymi rękoma i domaga się sztućców. Do kanapek też. Łyżeczką udało się jej zjeść samodzielnie jogurt, a ja nie musiałam jej przebierać. Widelcem nabija i trafia do buzi. Czasem po drodze zgubi. Gdy jest naprawdę głodna — przeprasza się z rękoma i wraca do jedzenia nimi.

Natalia gada pełnymi zdaniami. Jeno głoski dobiera kompletnie przypadkowo. Gdy ma pretensje, daje popis oratorskich możliwości. Przypomina wzburzonego dyktatora.
Oprócz tego są onomatopeje (na psa, na krowę, na muchę, na siku i inne).
Namiętnie się ze wszystkimi żegna słodkim [papa]. Jak pan przynosi paczkę — już go żegna. Jak płacimy w sklepie — już kasjerkę żegna. Gdy wychodzi z kąpieli — żegna swoje odbicie w lustrze. Jak idzie spać — żegna cały świat.

Ja się czuję całkiem dobrze. Nic szczególnie mi nie doskwiera. Może leżenie trochę. Zbyt długie leżenie na jednym boku skutkuje problemami z podniesieniem się. Ale zauważyłam poprawę.

Podejmuję nowe wyzwania (jeszcze w głowie), trudne decyzje (już zwerbalizowane). Jednym słowem: powoli, ale do przodu.

Rosnę w oczach. To jest po obwodzie. Sądzimy z Tomkiem, a mój pępek to potwierdza, że osiągnęłam stan wielkości brzucha, jaki miałam na sam koniec ciąży Natalkowej. Co się stanie przez następne 6 tygodni?
Zarzuciłam ostatnio sweter na siebie i dopiero po jakimś czasie spojrzałam w lustro. Ubaw po pachy. Gdzie sweter, a gdzie ja.

Mamy imię dla Orzeszka.
Kto nie śledzi fanpejdża lub instagramu, doinformowuję:

Plan na najbliższe 6 tygodni:

  • spać w nocy,
  • skończyć rozpoczęte projekty,
  • wyjechać na urlop,
  • spać w nocy,
  • czytać,
  • jeść sezonowe owoce,
  • przetrwać upały,
  • wyspać się!
  • urodzić.
14 komentarzy
  1. 01/07/2015
    • 01/07/2015
  2. 01/07/2015
    • 01/07/2015
  3. 01/07/2015
  4. 01/07/2015
    • 03/07/2015
  5. 01/07/2015
    • 03/07/2015
  6. 02/07/2015
  7. 02/07/2015
  8. 03/07/2015
  9. 06/07/2015

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.