Dziecko suszarki

Gdy mleko i pierś to nie to.
Gdy bujanie drażni.
Gdy tulenie uwiera.
Gdy kropelki nic nie dają.
Gdy chusta jest do dupy.
Gdy chuchanie w brzuszek nie działa.
Gdy pierś ponownie wkurza.
Gdy zmiana pieluchy boli.
Gdy kupa nie idzie.
Gdy nie chcę leżeć.
Gdy nie chce mi się beknąć.
Gdy na prawym boku źle.
Gdy na lewym nierówno.


Włączcie mi suszarkę.

Poległam. Nie wyobrażałam sobie nigdy, żebym miała usypiać, uspokajać dziecko suszarką czy innym odkurzaczem. Albo nagraniami tychże z jutuba. Jakże to? Co to dziecko matki, ojca nie ma? To nie można inaczej?

To są dzieci, na które nie działa działające na każdą dolegliwość karmienie piersią?
Są dzieci wyrywające się z cudownej chusty?

Słyszał kto taki wrzask wcześniej?

Jako ostateczną ostateczność włączyłam suszarkę, ciepłem do brzuszka. Po 5 sekundach (po 2 godzinach cierpień) Leon ucichł, rozluźnił się i zasnął.

ŁOOO!!!

Oszczędziło nam to 1579 kg frustracji podczas usypiania dwójki, bo lulający Leona Tomek dostał NARZĘDZIE.

Bywały noce w całości przesypiane przy akompaniamencie suszarki. Na szczęście wytrzymała. Teraz — odpukujemy — już jej nie trzeba, już jest lepiej. Już rodzice wystarczają, pierś jest pyszna i usypiająca, a chusta uwiera znacznie rzadziej. Uf.

15 komentarzy
  1. 03/10/2015
  2. 03/10/2015
  3. 03/10/2015
  4. 03/10/2015
  5. 03/10/2015
  6. 03/10/2015
    • 03/10/2015
  7. 03/10/2015
    • 03/10/2015
  8. 04/10/2015
  9. 04/10/2015
  10. 04/10/2015
  11. 06/10/2015
  12. 06/10/2015
  13. 18/11/2015

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *