Rodzeństwo. Scenka rodzajowa z komentarzem

rodzenstwoLeon leży na puzzlach. Na macie. Natalka krząta się nieopodal. Idę do kuchni rzucić mięsem do marynaty, czas start.
Cicho coś.
Za cicho.
Pozabijali się.
Zaglądam niepostrzeżenie.
Natalka dorwała butelkę z prawie zużytym olejkiem ze słodkich migdałów, który używałam do masowania Leona. Leon leży na brzuchu. Ona siada przed nim (nie widzi mnie). Nalewa sobie kropelkę oleju na dłoń. Rozciera. Zaczyna masować Leona. Delikatnie masować jego policzki. Mówi coś do niego.
Po chwili przykłada butelkę do jego ust.
Reflektuje się.
— Nieee! — dźwięcznie i melodyjnie zaprzecza. — Miko! — bo przecież dzidziusie mogą jeść tylko mleko, wiadomo.

Wycofuję się i zbieram szczenę z podłogi. To znaczy żuchwę.

***

Dorastamy wszyscy do tego. Żeby zostawić ich samych. Leon — coraz bardziej stabilny. Natalka — coraz bardziej opiekuńcza i oswojona. Ja — coraz bardziej ufna.

6 komentarzy
  1. 18/01/2016
  2. 18/01/2016
    • 23/01/2016
  3. 20/01/2016
  4. 20/01/2016
    • 23/01/2016

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.