Komisja śledcza do spraw czerwonych policzków

W czwartek się przeraziłam. Leon miał czerwone policzki. Takie [baldzo baldzo baldzo baldzo] czerwone (jak podkreśliłaby Natka). I suche do tego. No alergia. Albo skaza. Albo inne licho. Koniec balu w każdym razie.

Użalanie jednak zostawiłam na później i zabrałam się za obserwację ze wstępną diagnozą różnicową, to jest wykluczeniową.

Śledztwo

  1. Co jadł nowego? Szybki przegląd krótkiej jeszcze listy produktów niemlecznych, które Leon już dostaje. Fenkułu mi się zachciało, do licha, włoskiego kopru. Poprzedniego dnia była prosta sałatka do obiadu: fenkuł z pomarańczą. Leon dostał kawałek do pociumkania, bo chłopa ledwo w ryzach utrzymać mogę, gdy w zasięgu wzroku pojawia się jedzenie.  Szybki przegląd google’owy wyłonił fenkuł na prowadzenie, bo ponoć bardzo alergizujący (z rodziny równie alergizujących selerów).
    Wniosek na przyszłość: czytać o potencjalnych zagrożeniach alergicznych przed podaniem produktu, a nie po. Zwłaszcza tych, których się nie zna.
  2. Fenkuł fenkułem, ale może to chleb? Zamiast kaszkowej ekspozycji na gluten Leon podobnie jak Natalia dostał chleb. Żytni na zakwasie. Producent obiecywał, że w nim tylko mąka i woda, ale wiadomo: kto ich tam wie. No a poza tym to mogło mieć związek z glutenem.
  3. Może skaza białkowa? Ale teraz? Nigdy nie ograniczałam sobie nabiału, to miałoby wyjść po 7 miesiącach (jeśli już to tylko z mojego mleka, bo Leon jeszcze nie doświadczył nic krowiego-mlecznego bez pośrednictwa moich piersi)? Podobno możliwe.

Eliminacja

  1. Wykluczone moje mleko. Rano budził się z normalnymi policzkami, mimo że w nocy karmię go kilkakrotnie.
  2. Na jeden dzień więc wyeliminowaliśmy wszystko oprócz wykluczonego już mleka. Nic to nie dało, poliki po południu ogniste. Gdybym nie nabrała przekonania, że moje mleko jest OK, pewnie bym je obwiniała.

Dalsza obserwacja

  1. Zostało już tylko jedno wyjście. Dieta jest OK — zarówno moja, jak i Leona. Wszystko zbiegło się w czasie z… nową umiejętnością Leona, to jest wstawaniem. A że Leon wstaje na łóżku, trzymając się oparcia, to podczas dźwigania się trze buzią po szorstkiej powierzchni oparcia w górę, a gdy upada — szura polikiem w dół.

Po tygodniowym przypatrywaniu się diagnozę potwierdzam. Leon nabrał tyle sprawności w podnoszeniu, że już nie szura, a tym samym policzki wróciły do normalnych barw.

poliki

Teraz tylko muszę ochronić go przed wstrząśnieniem mózgu, gdy zechciewa wstawanie ćwiczyć na podłodze i luz. Doceniam dziś to, że Natalia zaczęła takie akrobacje w późniejszym czasie, gdy była już bardziej świadoma przestrzennie. Leon idzie na żywioł. Koniec łóżka? Jaki koniec łóżka? (Cud odpukać że jeszcze z żadnego nie zleciał).

Aktualnie trwają wyścigi na czworakach.

 

2 komentarze
  1. 30/03/2016
  2. 03/04/2016

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.