Kim jest dziecko w wieku przedszkolnym?

przedszkolakNie wiem. Kiedyś myślałam, że wiem. Pracowałam przecież z dziećmi w przedszkolu. Od młodszaków po starszaków. Potem urodziłam swoje dzieci i już nie wiem. Teraz idę razem z nimi. Pod każdym względem. Logopedycznie, merytorycznie odkrywam wszystko na nowo. Odkrywam, bo przeżywam. Odkrywam, bo się uczę, czytam i wciągam się w nowe tematy, w tym ten o edukacji Marii Montessori i już wiem, że przepadam z kretesem.

Przedstawiam Wam swój esej zaliczeniowy na temat jak w tytule postu: kim jest dziecko w wieku przedszkolnym? Nie było łatwo go sklecić, bo a) miał zawierać elementy odkryte i opisane przez M.M., b) to było na początku mojej drogi montessoriańskiej i ledwie co wychylałam się z mroku, c) nie mam jeszcze dzieci w takim wieku i poruszam się po omacku. Dlatego jest taki, a nie inny. Zostawiam do lekkiej refleksji.

 


Dzieci w wieku przedszkolnym (2,5–6-letnie) mieszczą w sobie całe spektrum zmian. Są dynamiką same w sobie. To okres, w którym początkowy chaos zaczyna wyłaniać porządek, świat nabiera kształtów, dających się porównywać ze sobą i opisywać słowami.

Dwuipółletnie dziecko zdaje się wychodzić właśnie z mroku umysłu nieświadomego. Zaczyna organizować swój świat, a nie tylko go chłonąć i obserwować. Jego zmysły, które do tej pory poznawały otoczenie w sposób przypadkowy, niemal chaotyczny, zaczynają się wyostrzać, specjalizować i synchronizować. Wciąż jednak jego głównym napędem działania jest impuls. Mimo że faza wrażliwa na ruch się już zakończyła, istnieje ono poprzez ruch, uczy się poprzez ruch. W ciągu pierwszego roku życia pokonało grawitację, spionizowało się, wstało i poszło. W ciągu kilkunastu następnych miesięcy nabiło sobie wiele guzów i siniaków — poznawało granice otoczenia i ograniczenia własnego ciała. W okresie przedszkolnym nadal realizuje się w ruchu; jego ciało szybko rośnie, a dziecko pragnie je doskonalić i dalej sięgać granic.

Dwuipółletnie dziecko dopiero organizuje swoją przestrzeń. Od dawna dostrzega przejawy braku harmonii otoczenia. Wytyka porzucone okruchy. Martwi się złamaną kredką. Pragnie, by świat był poukładany i przyjazny, by nie rozpraszał. Zanim zamknie fazę porządku, chce mieć możliwość i umiejętność układania otoczenia. Poczuje się przez to bezpieczniej, będzie miało pewność, że potrafi naprawić zepsute. Przygotuje się na nadchodzące miesiące — gotowe, kompetentne, by odkrywać świat i by stawać się samodzielne.

Dziecko rodzi się czyste i dobre. Dziecko to nie tabula rasa, po której dorosły może kreślić swoje wizje dziecięcego świata. Ma ono prawo i moc do własnego budowania siebie samego. Dziecko w wieku przedszkolnym właśnie wychodzi z okresu nieświadomego umysłu absorbującego. Jego umysł nadal jest chłonny. Nadal musi okiełznać tysiące bodźców — coraz lepiej sobie z nimi jednak radzi. Zaniedbanie tego czasu pozostawi ślad w umyśle w postaci niewykorzystanych potencjałów — nebuli, które pozostaną mgłą.

Nie trzeba dziecka w tym wieku nakłaniać do nauki. Ma ono w sobie horme; siłę wewnętrzną, która sama pcha go ku nowym odkryciom, umiejętnościom. To niesamowite, że siła witalna, z założenia potężna, kierująca niezorganizowanym jeszcze umysłem, realizuje się w aktywnościach, które poprzez polaryzację uwagi przybliżają do normalizacji, czyli ideału harmonii. Co więcej, żadna zewnętrzna siła nie ma takiej mocy sprawczej jak horme. Ani kij, ani marchewka — ani kara, ani nagroda. Dziecko rodzi się z tym w sobie. Wyobrażam sobie to jako palącą konieczność powstałą w dziecięcej głowie, aby odkryć nowe, dowiedzieć się czegoś. Albo odkryć na nowo już poznane, kontemplować, porównywać. Wyciągać — nie zawsze zwerbalizowane — wnioski.

Jest to wiek więzi społecznych. Dziecko w tym wieku zaczyna odczuwać potrzebę nawiązywania prawdziwych relacji z innymi dziećmi — przestają one bawić się, pracować i istnieć obok siebie, a zaczynają ze sobą. Stają się częścią społeczności — stają się współodpowiedzialne za otoczenie, za relacje, za siebie.

Odpowiedzialność ta możliwa jest, pod warunkiem że dziecko ma szansę doświadczenia samodzielności. Dopiero przepracowanie po swojemu pewnych czynności i samodzielne skontrolowanie błędów otwiera nowe drzwi, nowe możliwości. Daje poczucie własnej kompetencji i wiary w siebie. Daje wiedzę i zdolność krytycznej obserwacji oraz władzę podejmowania samodzielnych decyzji — podstawę odpowiedzialności.

Obserwując dziecko w wieku przedszkolnym, uważny dorosły doświadcza ponownie wielu procesów, które mogły ukształtować go na takiego dorosłego, jakim jest. Jasne staje się, że to bardzo ważny okres w życiu człowieka. Dziecko w wieku przedszkolnym jest zalążkiem siebie dorosłego. Jaka szkoda, że jeszcze o tym nie wie…

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.