Ulubione powiedzenia Natalii

Przeglądam blogowe szkice wpisów. Wiele poszło do kosza, bo nie pamiętam, czemu miały służyć, jaką puentę dać, o czym opowiedzieć. Dezaktualizacja to wróg pisania. A raczej planowania, że się napisze.

A ten wpis otworzyłam jako ostatni. Nie poleci do kosza. Poleci na pamiątkę, bo ja już (po roku) prawie nic nie pamiętam z tego, co wtedy uwieczniłam. Dam sobie rękę uciąć, że było tych tekstów drugie tyle, tylko z jakiegoś najważniejszego powodu ich nie dokończyłam.

A poza tym jest to zapis konkretnego momentu rozwoju mowy (świadomości, osobowości…), a rozwój mowy po pierwsze jest obszarem, który interesuje mnie ponadprzeciętnie, a po drugie jest obszarem, który chciałam dokładnie dokumentować, a wyszło jak zwykle. Trochę więc udokumentuję.

 

 

[weś] — Wiesz? Kończy tak wiele wypowiedzi. Nie zawsze wiem.

[mas lacje] — Masz rację. Czasem dodaje „Natusiu”. Idziemy na spacer. Masz rację. Pada deszcz. Masz rację.

[tszeba kupić] — Trzeba kupić. Natalia poznała zasady rządzące tym światem. Nie ma banana? Trzeba kupić. Nie ma piłki? Trzeba kupić. Ale mleko? Mleko — [tszeba zlobić]!

[pawda] — Prawda? Natusiu? Tu jest mrówka, prawda? Idziemy na plac zabaw, prawda? Nie ma kotka, prawda?

[toszeczke] — Troszeczkę. Piszę transkrypcję przed „sz” i „cz”, bo robi przy tym taki dzióbek, że wychodzi poprawnie. Chcesz kaszę? Nieee… troszeczkę. „Troszeczkę” to najlepszy partner dla zaprzeczeń. Założysz kask? Nie, troszeczkę. Nie, ale troszeczkę, jakbyco.

[pećeś] Przecież. W duecie z „trzeba kupić” najlepiej. Lub z machaniem ręką. Tu jest ulica przecież. Mamo zamknij drzwi samochodu przecież.

[mamo pomusz] Mamo, pomóż. Dałam narzędzie do niewpadania we frustrację z powodu „nie umiem tego zrobić”, to mam. Pomagam. Bo język buta zaginął w środku, bo z wózka spadł materiał, bo rower trzeba nieść, bo balkon otworzyć.

[tomek pestań] Tomek przestań. Skąd to wzięła? No doprawdy…

 

 

Tak mawiała Natka-Dwulatka. A dziś… A dziś pokazuje 3 palce na pytanie o wiek i rozprawia o tym, gdzie jest słoń, którego już nie ma w zoo. Oczywiście w chwilach wolnych od zapewniania, że uwielbia lody.

2 komentarze
  1. 10/08/2017
    • 10/08/2017

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *