Rozwój mowy: krzyk

Jeśli dajemy się niemowlęciu wykrzyczeć, wypłakać i w samotności uspokoić, to zaburzamy mu schemat komunikacyjny. Niszczymy zaufanie małego człowieka do świata i wiarę we własne kompetencje do powiadamiania o swoich potrzebach.
Z cyklu: logopedia bliskości.

 

Narodzinom dziecka towarzyszy krzyk. Od tego momentu mały człowiek zaczyna oddychać i proces ten będzie nieustanny, a zakończy go dopiero śmierć.

 

Od tego momentu także zaczyna się rozwój mowy dziecka. Oddychanie bowiem jest niezbędne do wytwarzania mowy. Powietrze wytłaczane z płuc dzięki skurczom mięśni międzyżebrowych przechodzi przez narządy fonacyjne znajdujące się w krtani. Znajdują się w niej wiązadła głosowe, które mogą pozostawać rozsunięte (tak się dzieje np. przy swobodnym oddychaniu) lub mogą zsuwać się — wtedy powietrze musi pokonać ich opór, dzięki czemu wytwarzane są tony (np. samogłoski). Ale zanim to zacznie prawidłowo funkcjonować, dziecko musi przejść przez fazę krzyku.

 

W świetle semiotyki i klasyfikacji znaków krzyk jest symptomem. To znaczy, że nie ma świadomego nadawcy i jest warunkowany naturalnie, fizjologicznie. Z czasem zaś staje się sygnałem, czyli znakiem nadanym świadomie, z określoną intencją.

 

Noworodek, a później niemowlę, zanim zacznie rozumieć, co się dookoła niego dzieje, zanim nauczy się, że ze światem można się komunikować, zmaga się z wieloma fizjologicznymi trudnościami. Spadają na nie poważne problemy: głód, pragnienie, zimno, gorąco, mokra pieluszka, kolki i inne dolegliwości. Na samym początku noworodki zdają się nie rozróżniać niektórych bodźców jako złych czy zagrażających ich poczuciu bezpieczeństwa, szybko się jednak tego uczą.

Ich jedynym narzędziem wyrażenia niezadowolenia, a czasem wręcz paniki, jest krzyk. Krzyczą całym swoim ciałem (całe się napinają), nie tylko gardłem.

 

Wtedy zjawia się mama lub tata. Nakarmi, przewinie, pogłaszcze, utuli i ukołysze. Ból i niepokój miną. Znowu będzie błogo, znowu będzie można zasnąć.

 

Z czasem niemowlę zacznie łączyć fakty.

 

 

Za chwilę nauczy się, że zasada ta działa także w innych okolicznościach, aż w końcu zrozumie, że:

 

 

To bardzo ważny moment. Mamo, tato, nie przestawajcie w tym momencie!

 

Zdarza się, że słyszę od rodziców, że dziecko musi się wypłakać. Że się przyzwyczai do tego, że są na jego każde skinienie. Tymczasem zaprzestanie reagowania na płacz maluszka zaburza komunikację między nim a rodzicami.

Dziecku burzy się wypracowany schemat komunikacyjny.

 

Do tej pory gdy płakałem, zjawiała się mama. Teraz też płaczę, ale mama się nie pojawia.

 

 

Oznacza to, że komunikaty niemowlęcia nie są odbierane.

Nikt jednak nie lubi być ignorowanym. Brak reakcji na komunikat nie motywuje do dalszych prób porozumienia.

Krzyk, później płacz są jedynymi w pierwszych tygodniach życia dziecka narzędziami komunikacji. Dlatego tak istotne jest, by odpowiadać na potrzeby niemowlęcia, gdy ono zacznie krzyczeć i płakać. To nie jest rozpieszczanie, to rozmowa dziecka z rodzicem — na takim poziomie i przy użyciu takich środków, jakie są w tej chwili dostępne.

 

 

 

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *