Audiobooki, których słuchamy

Audiobooki — moja historia

Zanim przejdę do części właściwej, kilka słów o moim doświadczeniu ze słuchaniem książek.

Nigdy nie potrafiłam słuchać audiobooków. Pracowałam przez kilka lat w wydawnictwie, które wydawało audiobooki, i żadnego nie odsłuchałam, bo byłam pewna, że się nie będę potrafiła skupić na treści, moje myśli odpłyną daleko i stracę tylko czas. Po prostu, kanał słuchowy jest na szarym końcu wszystkich moich kanałów przetwarzania informacji (dominuje kinestetyczny, po nim wzrokowy). Zmieniło się to znacząco, kiedy półtora roku temu odważyłam się po raz pierwszy wysłuchać powieści. To była odważna decyzja z dwóch powodów: a) zaufałam sobie, że będę potrafiła uważnie słuchać, b) postanowiłam odpuścić wnikliwą lekturę z poziomu filologicznego. To oczywiście brzmi komicznie, ale wierzcie, że po studiach polonistycznych człowiek ma wbite do głowy, że książek nie czyta się dla ich przeczytania, ale p o z n a n i a. Dyskutowania, rozbierania na czynniki. O przyjemności nikt nie myśli. I właśnie półtora roku temu dotarło do mnie, że studia skończyłam dawno, notatki — z wyrzutem, bo z wyrzutem — odprawiłam na makulaturę. Słowem, jestem już dorosła, a wykładowcy mnie nie będą odpytywać. Trzeci powód był tym motywującym: po prostu mam bardzo rzadko wolną dłuższą chwilę, kiedy mogę usiąść nad książką i to jeszcze o takiej porze, kiedy nie zasnę w połowie strony. Słuchać mogę, nie siedząc, a ogarniając coś przy okazji (gotowanie, sprzątanie).

Ponieważ jako pierwszą włączyłam sobie Genialną przyjaciółkę Eleny Ferrante (pierwsza część grubej tetralogii), doznałam szoku, bo książka zaczęła się od wypunktowania występujących w niej postaci wraz z krótkim zarysem ich historii. Spanikowana chciałam wyłączać i dać sobie spokój. Ale zaraz uspokoiłam oddech i powtarzałam sobie: nie musisz zapamiętywać, nic nie musisz, po prostu sobie posłuchaj. No i przepadłam, dałam się porwać historii, przenieść do Neapolu, a moja kuchnia wieczorami zaczynała przypominać siebie samą, zamiast pobojowiska. Przesłuchałam oczywiście cały cykl, a potem wiele innych książek, ale tym razem nie o tym będzie to post.

Podaję namiary (wszystkie linki w tym poście będą odsyłać do jednej księgarni internetowej: taniaksiazka.pl; jeśli nie ma tam wersji audio, podaję wersję książkową).

Elena Ferrante (autorka), Laura Breszka (lektorka)

Genialna przyjaciółka
Historia nowego nazwiska
Historia ucieczki
Historia zaginionej dziewczynki

Audiobooki i nasze dzieci

Zanim ja się odważyłam na słuchanie audiobooków, postanowiłam włączyć je dzieciom. O ile pamiętam, Natalia miała wtedy około 2,5 roku (czyli Leon rok z hakiem). Natkę zachwyciły od razu, Leona oczywiście nie (wówczas jeszcze nie mówił).

Miało to kilka zalet:

  • Zajmowało na trochę Natalię, kiedy potrzebowałam zrobić coś bez jej udziału (uśpić Leona, ugotować obiad), a jednocześnie nie było bajką, taką do oglądania.
  • Rozwijało słuchowy kanał przetwarzania informacji, co być może zaskutkuje tym, że dzieci nie będą miały z tym takiego problemu jak ja (serio, nie potrafię zapamiętać nic ze słuchu, nie cierpię rozmawiać przez telefon, nie rozumiem tekstu, który czytam na głos etc.).
  • Odbierało mi z rąk komórkę (z braku lepszego sprzętu puszczałam z telefonu; dziś mamy do niego jeszcze głośnik), więc nie traciłam czasu na głupoty.

Spis naszych ulubionych audiobooków

Poniżej spis naszych ulubionych audiobooków, które są grane u nas codziennie właściwie od ponad dwóch lat. Co jakiś czas dochodzą nowe, inne ustępują miejsca, ale czasem jeszcze ktoś sobie o nich przypomni.

Dzieci słuchają ich w ciągu dnia, szczególnie Natalia uwielbia audiobookowe tło do innych swoich aktywności, np. plastycznych, i słuchają wieczorem, po rytualnym czytaniu analogowym przez nas, kiedy już jest ciemno — zasypiają przy tym.

Oto nasza ulubiona lista:

Basia. Od Basi wszystko się zaczęło, kiedy odkryłam, że mogę kupić audiobooka w formacie mp3 i będzie on u mnie właśnie teraz, kiedy go potrzebuję. Książki od dawna były znane i należały do najukochańszych. Basie mamy wszystkie i żałuję, że pani Maria Seweryn nie nagrała kolejnych odcinków, zwłaszcza że Basia pomału wycofuje się z naszej codzienności. Basi słuchaliśmy bardzo intensywnie, długo wyłącznie ją. Natalia kilka odcinków poznała najpierw z audiobooka, a później dopiero zobaczyła do nich pasujące książki. Tak było na przykład z odcinkiem Basia i plac zabaw, który wypożyczyłam z biblioteki, żeby mogła nareszcie pooglądać ilustracje do historii, którą tak dobrze znała. Oniemiałam, kiedy Natka wzięła książkę w domu do ręki i… “odczytała” ją — całą, słowo w słowo całą książkę. Nie raz, nie dwa. Trzy razy to zrobiła (trzeci raz mam nagrany, zajęło jej to 20 minut, miała wtedy 3,5 roku).

Zofia Stanecka (autorka), Maria Seweryn (lektorka)

Basia i plac zabaw
Basia i przedszkole
Basia i podróż
Basia i słodycze
Basia i taniec
Basia i biwak
Basia i bałagan
Basia i alergia
Basia i kolega z Haiti
Basia i gotowanie
Basia i opiekunka

Pan Kuleczka. Poznaliśmy go także najpierw z audiobooka. I szczerze mówiąc, pozostaliśmy przy tej wersji, bo po zapoznaniu się z czytaniem Krzysztofa Globisza nie byłam w stanie znieść własnych prób odczytania tych krótkich historii. Po prostu trzeba tego wysłuchać.

Wojciech Widłak (autor), Krzysztof Globisz (lektor)

Pan Kuleczka
Pan Kuleczka. Światło
Pan Kuleczka. Spotkanie
Pan Kuleczka. Dom
Pan Kuleczka. Skrzydła

Wesoły Ryjek. Znamy go wyłącznie z audiobooka, przeglądaliśmy książkę w bibliotece, ale dzieci nie zdecydowały się na wypożyczenie. Krótkie historie, każda zgrabnie podsumowana.

Wojciech Widłak (autor), Anna Seniuk (lektorka)

Wesoły Ryjek, Wesoły Ryjek powraca (2 tomy razem)

Martynka. Seria o Martynce jest dość specyficzna. Odcinków, serii, streszczeń jest cała masa. W bibliotece zajmuje cały parapet i nie sposób tego ogarnąć. Poznaliśmy ją w zbiorowym tomie Martynka. Cztery pory roku. Zwracają uwagę ilustracje, mają w sobie coś z fotografii (to opinia z tych “nie znam się, ale się wypowiem”). Same historie są dość realistyczne, choć na dłuższą metę męczą swoją cukierkowością i tym, że świat jest tam taki wspaniały, a los zawsze sprzyja głównej bohaterce, która przy okazji ratuje innych z opresji. Jako audiobook wydano 2 zbiory dłuższych opowiadań. Każde opowiadanie trwa około godziny i jest podzielone na 10 rozdziałów. Łącznie zatem mamy około 10 godzin Niezwykłych i Ulubionych opowieści o przeuroczej, przesympatycznej, mądrej, uczynnej i koleżeńskiej dziewczynce. Piszę z lekką ironią, bo wysłuchałam tego mimochodem kilkadziesiąt razy, a przede mną co najmniej drugie tyle. W każdym razie nie szkodzą, a dzieciom się podobają.

Gilbert Delahaye, Marcel Marlier (autorzy), Beata Wyrąbkiewicz (lektorka)

Martynka. Niezwykłe opowieści
Martynka. Ulubione opowieści

Pippi. Na te audiobooki natknęłam się przypadkiem w bibliotece. Na pewno sama bym jej nie kupiła już teraz, bo zapamiętałam tę historię o przekornej dziewczynce jako trochę dla starszych dzieci niż moje. Nic bardziej mylnego. Równolegle poznawaliśmy komiks, jak i nagrania audio. Dzieci ją uwielbiają, mamy z nią wiele zabawy, śmiechu, ale też są fragmenty, o których musimy sobie porozmawiać, żeby lepiej zrozumieć. Np. maniery. Polecam nagrania w wykonaniu Edyty Jungowskiej, której głos jest tak zawadiacki jak cała Pończoszanka.

Astrid Lindgren (autorka), Edyta Jungowska (lektorka)

Pippi Pończoszanka
Pippi wchodzi na pokład
Pippi na południowym Pacyfiku

Pettson i Findus. Na serię o pewnym staruszku i jego kocie o mentalności kilkulatka wpadłam ostatniej jesieni, bo kina zaczęły puszczać film o ich świątecznych przygodach, na który chciałam zabrać dzieci. Postanowiłam przygotować nas najpierw na to spotkanie i pożyczyliśmy z biblioteki kilka książek, w których natychmiast dzieci się zakochały i zażądały więcej. Potem zdobyliśmy audiobooki, w których Jerzy Stuhr kapitalnie przeczytał wszystkie opowieści. To z tymi książkami dzieci najczęściej siedzą podczas słuchania audiobooków, bo są tak zilustrowane, że od razu wiadomo, w którym się jest miejscu.A gdy na targach książek znaleźliśmy wydawnictwo Media Rodzina, Natalia od razu wiedziała, która książka jaki ma tytuł, mimo że większość widziała po raz pierwszy. Jesteśmy w nich zasłuchani wszyscy i w ogóle nam się nie nudzą.

Sven Nordqvist (autor), Jerzy Stuhr (lektor)

Pettson i Findus
Minuta koguta

Zezia i Giler. O tym, że Agnieszka Chylińska napisała opowiadania dla dzieci, wiedziałam od bardzo dawna i od bardzo dawna też wiedziałam, że jak tylko będę miała swoje dzieci, to sprawdzimy, co w nich jest. A że odkryłam, że pani Agnieszka nie tylko napisała te opowiadania, ale również je przeczytała, nie wahałam się ani chwili. Od razu uprzedzę, że nie każdemu przypadają do gustu. Ja w nich widzę opis zwykłego życia i przekrój społeczny, ale wiem, że dla niektórych to może być za mocne lub przygnębiające. Padają tam słowa jak “cholera”, jest wątek katolicki, który nie każdemu się spodoba. Najlepiej najpierw sprawdzić. My nie mamy z tym problemu i z trzech części znamy bardzo dobrze dwie pierwsze, które uwielbiamy i które wpadają do kategorii “nie do znudzenia”. A przy okazji też kilka rzeczy musiałam wytłumaczyć lub raczej próbowałam tłumaczyć (jak choćby to, co to jest komunia święta). Jak komuś za słodko będzie po dziesięciu godzinach Martynki, stanowczo zalecam zaaplikowanie Zezi.

Agnieszka Chylińska (autorka i lektorka)

Zezia i Giler
Zezia, Giler i Oczak
Zezia i wszystkie problemy świata

Kubuś Puchatek. Pojawił się dosyć wcześnie u nas, kiedy odkryłam go na Legimi i po prostu był pod ręką. Skradł serce dzieci, moje zresztą też, zwłaszcza że odkrywałam go na nowo, bo zdaje się, że z czasów, kiedy czytała mi go mama, nic nie pamiętałam (raczej miałam o nim Disneyowskie wyobrażenie). A czytający go Janusz Gajos jest marką samą w sobie. Przed nami niedawno opublikowana trzecia część przygód misia w tłumaczeniu znakomitego Michała Rusinka. Dostępna także jako audiobook, przeczytana przez tłumacza. Bardzo jestem jej ciekawa

Alan Alexander Milne (autor), Janusz Gajos (lektor)

Kubuś Puchatek
Chatka Puchatka
Nowe przygody Kubusia Puchatka


Wiersze. Na koniec moje odkrycie i ulga. Ulga, bo nie przepadam za czytaniem dzieciom wierszy. Czytam je raczej z poczucia obowiązku, bo wiem, że są cegiełką w rozwoju ogólnym i rozwoju mowy. Czytam, bo wiem, że — przynajmniej moje — dzieci je lubią. Nie przepadam natomiast za tym, co słyszę, kiedy sama je czytam. W głowie mam ułożony rytm tych wierszy i nie mogę go przełożyć na swój głos. Jednym słowem nie zadowala mnie moje własne odczytanie. Tymczasem całkiem niedawno (nie wiem, czemu dopiero niedawno) wpadłam na to, że nagrano do tej pory tysiące wierszy dla dzieci i zrobili to, lepiej lub gorzej, ale na pewno profesjonalnie, zawodowi aktorzy. Piotr Fronczewski, Wiktor Zborowski, Artur Barciś, Krzysztof Globisz, Anna Seniuk i wielu wielu innych. Mamy więc kilka albumów z wierszami, tymi najbardziej popularnymi: Jana Brzechwy i Juliana Tuwima. Mamy też uwielbiane przez moje dzieci Przedszkoludki, w których teksty rymowane przeplatają się z krótkimi opowieściami prozą, a Julia Kamińska gładko przechodzi od jednej formy do drugiej. Zdecydowanie polecam.

Brzechwa — lista książek (trzeba zaznaczyć z boku ptaszek, że szukasz tylko audiobooków).
Tuwim — jak wyżej.
Przedszkoludki. Sto radości i dwa smutki, autorka: Agnieszka Frączek, lektorka: Julia Kamińska.

Inne. Niektóre audiobooki nam nie przypadły do gustu, są po prostu za poważne dla moich dzieci. Np. Sekretne życie krasnali Wojciecha Widłaka, opisujące nasze wrocławskie krasnale, ale już z filozoficznym poważnym zacięciem. Albo Przygody Madiki przeczytane dość ponuro i mimo że to Astrid Lindgren, to jednak nie ten klimat. Są też audiobooki, na które trafiliśmy przypadkiem na Youtube (kanał: audio-bajki.pl, ale jest ich na pewno mnóstwo, my po prostu w tym aż tak nie siedzimy głęboko), a po które na pewno bym w tym momencie nie sięgnęła. Co robić, dzieciom się podobają:

  • Calineczka (Andersen to osobna historia, do tej pory nie wprowadzałam baśni dzieciom)
  • Opowieść o rybaku i złotej rybce (bracia Grimm, jak wyżej)
  • Alibaba i czterdziestu rozbójników, co wprowadziło nas do Księgi tysiąca i jednej nocy (klasyka wszystkich klasyk)
  • Przygody Sindbada Żeglarza, co z kolei wprowadziło nas w świat wrażliwości Bolesława Leśmiana.

Lojalnie jednak uprzedzam, że są to teksty czytane przez amatorów i daleko im od dobrego poprawnego językowo wykonania.

Audiobook, którego dzieciom nie puszczę

Przedstawiłam Wam naszą listę ulubionych książek czytanych, czy też mówionych. Na pewno będziemy naszą kolekcję wzbogacać i szukać w różnych kierunkach. Ale jest jedna książka, której chyba nigdy dzieciom nie puszczę jako audiobooka. Książka jest świetna, nagrana profesjonalnie i technicznie przyczepić się nie mogę (słuchałam fragmentów). Ale jest to tak ważna dla mnie książka, że byłoby mi po prostu żal oddawać jej lekturę obcej osobie. Aktualnie czytamy ją z Natalką po raz trzeci z rzędu i dla mnie to dowód, że to nie jest zwykła książka. Bo to nie ja zaciągam córkę do jej czytania, tylko na odwrót. Mimo że jest długa, a jej przeczytanie zajmuje nam kilka tygodni, to Natka za trzecim razem pamięta takie niuanse z życia bohaterów, że sama jestem tym zaskoczona.

Nie, nie, nie. Po prostu nie mogłabym oddać Dzieci z Bullerbyn komuś innemu (czyta Edyta Jungowska, gdyby ktoś szukał). To byłaby profanacja, gdyby akurat Dzieci leciały sobie w tle innych zabaw, nie były dosłuchane do końca wieczorem po ciemku.

Tę akurat zostawiam nam.

A Wy słuchacie audiobooków? Puszczacie je dzieciom? Co ciekawego wyszperaliście?

11 komentarzy
  1. 12/03/2019
    • 18/03/2019
  2. 12/03/2019
    • 18/03/2019
  3. 12/03/2019
    • 18/03/2019
  4. 17/03/2019
    • 18/03/2019
      • 21/03/2019
  5. 18/03/2019
    • 18/03/2019

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.